Aye



You are not connected. Please login or register

Aye » Another Day » Kärdla » Centrum Miasta » Plac

Plac

Idź do strony : Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 2]

1 Plac on Nie Paź 26, 2014 9:37 pm

Admin Maś

avatar
Pan i Król
First topic message reminder :

Place miały to do siebie, że poza byciem płaską powierzchnią użytkową, nie miały za dużo do zaoferowania. Tak było i w tym przypadku, bo, gdy tylko ściągnęło się stąd wszystkie budki, był to zaledwie skrawek powierzchni miasta wyłożony kostką brukową. Jego otoczenie za to było bardzo ciekawe. Znalazło się w nim parę wyższych budynków i jeden z oddziału Judgementu. Można stąd też dostrzec siedzibę władz miasta.
~*~

Noc była ciepła, księżyc jasno świecił, a kto tutaj stał był pewny- z tego nie będzie dzieci. Głównie dlatego, że placyk był dość mocno zatłoczony. Po brzegach rozstawiono stoiska z jedzeniem, grami i konkursami. Na środku można było sobie usiąść przy jednym z drewnianych stolików. Gwar rozmów roznosił się jeszcze daleko od samego miejsca. Wszystko oczywiście zostało oświetlone za pomocą świec czy lampionów. Jedynym niepasującym elementem był sterowiec, którego pulpit informacyjny nadaj żarzył się jasnym światłem podając aktualną pogodę: zachmurzenie zerowe, wiatr słaby północny, temperatura 20 stopni Celsjusza.
//do 3 osób przyjmę w tym miejscu//

Zobacz profil autora http://anotherday.forumpolish.com

26 Re: Plac on Wto Lis 11, 2014 1:18 pm

Gość

avatar
Gość
Neptun również zniknął. Festyn to nie jego broszka. Musiał odpocząć. A miał jeszcze wiele zleceń. Chyba nici z organizacji. - tak pomyślał. Oznaczało to, że musiał w życie, wcielić plan B. Na czym on polegał? Cóż... każdy się przekona. Na własnej skórze.

z/t

27 Re: Plac on Pią Lis 21, 2014 4:57 pm

Gość

avatar
Gość
Vidar rzadko pokazywał się w miejscach takich jak to. Odkryte, na widoku, tuż pod nosem władz. A blondyn przecież balansował na krawędzi pomiędzy prawem a bezprawiem. Znalazł się tu jednak zwyczajnym przypadkiem. Po prostu po raz kolejny zagubił się w tym wielkim mieście. Podszedł do pobliskiej budki z fast foodem i zakupił kilka dużych hamburgerów, a następnie usiadł na jednej z kilku ławek i zaczął spożywać swój "obiad".
-Jak to dobrze zjeść coś ciepłego- pomyślał- Chociaż w smaku słabo.
Przegryzał kolejne kęsy spoglądając na przechodzących obok ludzi. Tłumy, tłumy, tłumy. Ludzie łażą w stadach, a jednak każdy jest sam...

28 Re: Plac on Pią Lis 21, 2014 5:10 pm

Gość

avatar
Gość
Szesnastolatek przebierał mężnie i odważnie przez miejski plac, na którym zawsze tłumy ludu przechodziły i okropnie hałasowały. Uczeń chcąc przekąsić coś na mieście, bo akurat był po lekcjach, sprawdził godzinę na swoim zegarku, a następnie nacisnął jeden z bardzo wielu guzików i mała, zagięta igiełka wbiła mu się w nadgarstek, po czym zaraz zakleiła rankę syntetyczną skórą. Na wyświetlaczu pokazało mu się, że jego poziom cukru jest lekko zaniżony. Mając przy sobie swój przysmak na deser, postanowił zajść do butki naprzeciwko niego i zamówić sobie wodę, oraz frytki. Biorąc dużą porcję jedzenia i wodę pod pachę, szukał wzrokiem jakiegoś miejsca do spoczynku i skonsumowaniu niezdrowego żarcia. Jedyne wolne miejsce było naprzeciwko siedzącego samotnie przy stole, złotowłosego chłopaka. Kojarzył go ze szkoły i chciał się do niego dosiąść. Położył delikatnie swoją porcję  na stolik, aby nie wybić go z rytmu jedzenia. Usiadł spokojnie, po czym wziął kilka frytek do ręki w celu ich zjedzenia, ale przed tym, odezwał się do "znajomego":
- Vidar... (zastanowił się chwilkę) Quasar, mam rację ?
Uśmiechnął się i wrzucił sobie do buzi 3 frytasy. Alan widział doskonale, że jego towarzysz w posiłku wiedział kim jest on sam, gdyż jego twarz widnieje na ogromnym portrecie w holu głównym szkoły, a nie raz widział Vidara'a w szkole na korytarzu.

29 Re: Plac on Pią Lis 21, 2014 5:29 pm

Gość

avatar
Gość
Vidar nie mógł nie znać Przewodniczącego, który rządził całą szkołą. Mimo iż był pierwszakiem, bardzo szybko dostał się na tą posadę i stał się znany. I raczej kolega Alan też znał po części Vida, któremu często zdarzało się podpadać wszystkim stronom każdego istniejącego konfliktu. Klub koszykarzy sprzeczał się o szatnię z klubem piłkarzy? Vid wplątał się w całą sytuację i pobił się z każdym powodując, że szatni nie uzyskał nikt. Takich przykładów można znaleźć więcej. Sam Quasar nie wiedział jaki stosunek ma do niego Przewodniczący, ponieważ często z nim nie rozmawiał. Obaj słyszą tylko często o poczynaniach tego drugiego.
Chłopak połknął ostatni kęs drugiego burgera i napoczął następnego.
-Masz rację- odrzekł spokojnie po przełknięciu- Cóż to za zaszczyt, że osobiście się spotykamy?- zapytał lekko ironicznie, ale nie było to jeszcze złośliwe- Czyżby nadszedł dzień sądu? Może zawisnę za bójki?
Zajadał dalej mięsko. Smakowało mu teraz znacznie bardziej.

30 Re: Plac on Pią Lis 21, 2014 5:42 pm

Gość

avatar
Gość
Alan lekko potrząsnął głową, a słuchawki na jego szyi poruszyły się nieznacznie. Zajadał się fryteczkami jakby nie jadł ich od lat. Duża porcja jednak starczy mu na długa rozmowę. Zerknął na Vida i przyjaznym tonem głosu odpowiedział:
- Nie e (jak dziecko) Nie jestem tu, żeby nikogo sądzić... po prostu lubię fryteczki. Uśmiechnął się i zrobił kocią mordkę zadowolenia. Przeżuł i połknął.
- Ej, nikogo nie mam zamiaru wieszać... nawet nie mogę. Powiedział żartobliwie. Rozejrzał się po okolicy i znów wrócił do rozmowy.
- Jestem tu przypadkiem, ale cieszy mnie nasze spotkanie. Iii chciałbym się lepiej poznać. Wiem, że jesteś raczej z tych buntowniczych charakterów, ale jestem przekonany, że możemy się nawet zaprzyjaźnić. Chłopiec był bardzo pewny siebie, ale jego ton głosu opiewał łagodnością i szacunkiem. Wcinał fryteczki, ale powoli mu się kończyły... Jadł je za szybko. Uwielbiał ich zapach i smak soli. Wpatrywał się w towarzysza, lecz nie, aby go speszyć swoim wzrokiem. Postanowił zrobić krok na przód.
- Poznajmy się lepiej... dodał. - Wiem, że to głupie formalności, ale od czegoś trzeba zacząć, nie ? Oznajmił pytająco, wiedząc, że tak jest.
- Nazywam się Alan Sheppard, jestem uczniem 1. klasy do szkoły, do której razem uczęszczamy. Zostałem wybrany na prezy... to znaczy, na przewodniczącego szkoły i podoba mi się to stanowisko. Pragnę zrobić wszystko, żeby naszym uczniom żyło się i uczyło w jak najlepszej atmosferze.
Przedstawiając swoje imię i nazwisko, z aktu dobrego wychowania podał mu rękę mając nadzieję na odwzajemnienie znaku chęci kontynuowania konwersacji.

//Alan nie masz akceptacji KP *chrząk chrząk*

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 2]

Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach