Aye



You are not connected. Please login or register

Aye » Another Day » Kärdla » 
Park Pihla-Kaibaldi
 » Północna część parku

Północna część parku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Północna część parku on Pon Lis 10, 2014 5:18 pm

Gość

avatar
Gość
Zwyczajny kawałek parku, który niczym specjalnym nie różni się od reszty. Jest tutaj kilka ławek ulokowanych wzdłuż ścieżki dla rowerzystów i pieszych przez co zazwyczaj są w pełni zajęte przez zmęczonych miejskim gwarem mieszkańców. Garstka zazwyczaj wyjątkowo znudzonych osobników wie o jeszcze jednej ławce, która jest skryta za dużym drzewem i w przeciwieństwie do innych nie ma wokół niej ani dróżki, ani śmietnika. Z każdej jest za to ten sam widok - na drzewa, naturę i spokojną okolicę.

***

Nicolai szybko przerwał spotkanie ze swoim nowym znajomym Oodą w celu udania się do siedziby Judgementu, aby tam złożyć swoją propozycję dołączenia, lecz nie wszystko poszło tak jak chciał. Chwilowy entuzjazm opadł z niego kiedy zdał sobie sprawę, że jest jedynie zwyczajnym chłopakiem, uczniakiem, który nigdy nie specjalizował się w walce, nigdy nie dążył do posiadania umiejętności bojowych, a to właśnie one liczą się najbardziej w tamtej jednostce. Postanowił jeszcze chwilę przemyśleć swoją decyzję, a idealnym miejscem do tego jest park zatem skierował się w jego stronę.
Wszedł na teren akurat od strony północnej, którą znał najlepiej. Zwyczajnie przypadkowo jakoś trafiał tutaj, a odkąd dowiedział się przez przypadek o dodatkowej wolnej ławeczce to bywał tutaj częściej. Te wzdłuż ścieżki rowerowej i dla pieszych były zawsze oblegane. Jak nie przez uczniów, to przez ludzi starszych. W dodatku ciągle ktoś przed nosem pruł rowerem nie dając człowiekowi chwili na tak zwane "wyłączenie" się. Chłopak dotarł na swoje ulubione miejsce, gdzie jak zwykle nikogo nie było. Wolna ławka za dużym drzewem z widokiem na... drzewa. Usiadł sobie spokojnie, westchnął i przeciągnął pochylając głowę do tyłu. Obserwował lekko skryty za koroną drzewa kawałek nieba i uciekające chmury, gdy w jego głowie myśli zaczynały się kłębić co raz mocniej.
- Nuda... - westchnął mimo, że przyszedł tutaj pomyśleć to nie mógł się skupić. Zwyczajnie coś, by porobił, czymś się zajął, a nie rozmyślał czy powinien dołączyć do Judgementu, czy nie.

2 Re: Północna część parku on Pon Lis 10, 2014 5:36 pm

Gość

avatar
Gość
Madilyn była jeszcze w drodze do...jakiegokolwiek miejsca. Właśnie sobie poszła od Christiana, choć to on powiedział, że sobie idzie. Dziwne było, że już nawet powiedział jej "Do zobaczenia", a nadal stał w miejscu. Stwierdziła, że nie będzie mu łasi robić i sama sobie pójdzie. Całą drogę swe mordercze spojrzenie miała skierowane na ziemie, jakby próbowała wyszukać przedmiot na którym się wyżyje. Dopiero gdy odeszła z tamtego miejsca, złość zaczęła jeszcze bardziej w niej buzować. Doskonale wiedziała, że powiedziała coś niemiłego, ale widok jego obojętności w pewnym momencie ją mocno pobudził.
Gdy tak sobie szła w niewiadomym jeszcze kierunku, natrafiła na park. Chciała się przez niego przedrzeć dość szybko, więc zamiast skręcać gdzieś, szukać ścieżki i grzecznie po niej iść, nadal szła przed siebie po ściółce, mijając drzewa i krzewy. Nie wiedziała dokładnie w jakim miejscu wyszła, ale stwierdziła, że jeśli będzie szła cały czas prosto to kiedy do końca musi dojść. W pewnym momencie roślinność zaczęła stawać sie gęstsza, jednak to jej nie zniechęciło. Szła swoim dość szybkim tempem dalej, odchylając co chwilę gałęzie krzaków na boki, by oka sobie nie wybić. Dostrzegła coraz więcej światła, co oznaczało, że zaraz wyjdzie z krzaków. Już miała do pokonania jeszcze parę kroków, kiedy nagle się potknęła i wywróciła. Żeby jeszcze było mało. Rękawem zahaczyła o gałąź, przez co rozdarł się jego kawałek, a gdy już upadłą, dłonią nadziała się na niewielki kawałek szkła.
- Kurwa...- mruknęła niezadowolona i już zniecierpliwiona. Nie rozejrzała sie nawet po tym jak wyleciała z krzaków, czy ktoś w pobliżu nie siedzi. Spojrzała na dłoń. Szkło nie było aż tak głęboko wbite, by była to rana do szycia, więc wyjęła je z rany i syknęła z bólu. Rzuciła tym kawałkiem gdzieś dalej. Siedziała jeszcze przez chwilę oglądając ranę, z której powoli zaczynała lecieć krew.

3 Re: Północna część parku on Pon Lis 10, 2014 5:49 pm

Gość

avatar
Gość
Nicoś siedział tak patrząc w niebo, rozmyślając o wszystkim i o niczym, aż do momentu kiedy usłyszał coś. Dźwięk ten mógł zaklasyfikować do rwania się materiału, a później uderzenie. Ale nie takie czegoś twardego o twarde, a właśnie miękkiego o glebę. Podniósł głowę i ujrzał, że kawałek od niego, między drzewami leży jakaś dziewczyna. Zamrugał dwukrotnie lekko zdziwiony i od razu wstał podbiegając do niej.
- Hej, nic Ci nie jest? - zawołał zbliżając się i już miał ją chwycić za dłoń pomagając wstać, lecz ujrzał, że ta jest ranna i dopiero zaczyna krwawić. Długo się nie zastanowił nawet. Zdjął z szyi swój krawat, który nosił dla samej dekoracji, złapał go zębami za jeden koniec, a drugim zaczął ciągnąć rwąc go wzdłuż. Gdy już przepołowił go, odpruł na siłę prowizorycznie stworzony bandaż i kucnął obok nieznajomej kładąc kawałek materiału na jej ranie.
- Pozwól, że pomogę. - powiedział chwytając ją jedną ręką za jej dłoń, a drugą zaczął owijać ranę uciskając ją, by nie zaczęła krwawić przesadnie. W sumie zdał sobie sprawę, że zareagował nieco panicznie, lecz lepiej w taki sposób niż zbytnio spokojnie. Gdy już wykonał prowizoryczny opatrunek lekko westchnął z uśmiechem.
- Gotowe. - a następnie podniósł się wystawiając dłoń, by pomóc jej wstać nie zmywając z twarzy swojego przyjaznego uśmieszku.

4 Re: Północna część parku on Pon Lis 10, 2014 6:00 pm

Gość

avatar
Gość
Nie zauważała obecności chłopaka do czasu, aż się do niej odezwał. Uniosła nieco zdziwiona na niego wzrok, gdy usłyszała jego pytanie.
- Nie, nic szczególnego.- odpowiedziała mu jakby odruchowo, by nie zawracał sobie głowy, tym że się wywróciła. Nie sądziła, by było to coś wartego uwagi, zwłaszcza obcej osoby, więc już w odruchu miała tak odpowiadać. Nim się obejrzała, chłopak zdjął bandaż i zaczął jej prowizorycznie opatrywać ranę.
- Nie musisz, serio. To tylko lekkie rozcięcie.- mruknęła pod nosem, ale chłopak działał tak szybko, że rana była już w połowie opatrzona, zanim skończyła mówić. Znów wyglądała jak obrażone dziecko i w tym wypadku zrobiła sobie z własnej nieuwagi krzywdę.
- Dzięki.- powiedziała cicho, gdy usłyszała od niego "Gotowe". Złapała jego dłoń i wstała, drugą ręką się od razu otrzepując. W tym momencie ujrzała swój potargany rękaw. Na jej twarzy od razu wymalowało się niezadowolenie.
- Kurde, rękaw też?- odparła sama do siebie, oglądając zniszczony rękaw i zastanawiając się, czy jak go zszyje będzie to widać. Lubi tą koszulę, dlatego nie chciała jej wywalać.

5 Re: Północna część parku on Pon Lis 10, 2014 7:54 pm

Gość

avatar
Gość
Nicolai miał zwyczajnie wrodzoną pomoc potrzebującym nawet jeżeli była ona znikoma. Czuł się wyjątkowo źle nie udzielając jej. To pewnie dlatego chciał dołączyć do Judgementu. Gdy już dziewczyna się podniosła spojrzał na nią dokładniej. Nie wyglądała jakoś starzej niż on, ani nawet młodziej - zakładał zatem, że są zbliżeni wiekiem, a nawet wzrostem. Oprócz bladej skóry szczególnie przykuła jego uwagę swoimi czerwonymi oczyma. On miał takie same, lecz skryte za fioletowymi soczewkami. Nie lubił ich u siebie, lecz u innych mu nie przeszkadzały, a czasami nawet fascynowały.
- Spoko, nie masz za co dziękować. Źle bym się czuł nie pomagając Ci chociaż trochę. - powiedział całkowicie wyluzowany mimo, że w kontaktach z płcią przeciwną raczej był wstydliwy, zwyczajnie jeszcze do niego to nie dotarło, ani nic specjalnego się nie działo. Spojrzał na koszulę i pokiwał głową na boki zaprzeczając.
- Z koszulą nie pomogę, nie potrafię szyć. - rzucił ot tak i uśmiechnął się. Lubił poznawać nowych ludzi, ale nigdy nie zagadywał do nich. Skoro teraz ma to już za sobą to dlaczego, by się nie poznać? - A tak w ogóle to jestem Nicolai, a Ty? - powiedział nie wiedząc czy podać jej dłoń, czy nie. W końcu była w nią ranna, w dodatku czy dziewczynom się podaje dłoń? Poprzestał na zwyczajnym uśmiechu jedynie. Podniósł rękę wskazując kciukiem na ławkę za sobą i kiwną również głową w jej stronę.
- Chodź usiąść. No chyba, że gdzieś się śpieszysz... albo zwyczajnie nie chcesz. - dopiero teraz zdał sobie sprawę, że jest nieco bardziej śmiały niż zazwyczaj. Powstrzymał jednak swój delikatny rumieniec, by nie wypaść źle.

6 Re: Północna część parku on Pon Lis 10, 2014 9:41 pm

Gość

avatar
Gość
Co do pomagania innym...jak najbardziej za. Madilyn sama pomaga, jak widzi, że powinna.Po prostu głupio jest przejść obok kogoś potrzebującego i nie zrobić nic. Potem by się zastanawiała, czy ktoś sobie poradził bez tego nawet najdrobniejszego gestu z jej strony. Czasami może się okazywać, że pomoc okazała się bardzo przydatna. Sprawa inaczej wygląda, jeśli to jej ktoś ją okaże. Osobiście sądzi, że potrafi sobie radzić we wszelkich sytuacjach. Teraz też by sobie radę dała, miała jedynie skaleczoną dłoń. Dotarłaby tak do swojego pokoju i tam, by coś zaradziła. Nie za bardzo przez to potrafi przyjmować pomoc od innych. W niektórych przypadkach zaczyna czuć się dłużna i narzuca sobie obowiązek odpłacenia się za taki uczynek. Stara się być jak najbardziej samodzielna i próbuje innym udowadniać, że taka rzeczywiście jest. No a jak tak robić, kiedy wylatuje się z krzaków i obca osoba od razu pomaga.
- Ale tak wypada.- odparła całkiem szczerze. W sumie może i było to nietaktowne, ale teraz nie zważała za bardzo na coś takiego. Mogłaby zapewniać go jak bardzo dobrze, że się znalazł na tym miejscu, bo nie wiadomo co by się z nią stało, ale po co skoro tak czy siak by sobie poradziła? Była wdzięczna za pomoc- rzecz jasna i grzeczność wymagała, by jednak podziękować.
- W porządku. Przedzierałam się przez krzaki to mam.- powiedziała i wzruszyła ramionami. Uśmiechnęła się nieznacznie do jasnowłosego. Przestała już skupiać uwagę na potarganym rękawie, bo w tej chwili nie mogła z nim zrobić nic. Poza tym warto utrzymywać jakiś kontakt z rozmówcą.
- Mów mi Madi lub Mad.- powiedziała i od razu powstrzymała się od podawania ręki. Ogólnie to pewnie by to zrobiła, jednak ze zranioną ręką wolała tego nie robić. Nawet nie ze względu na to, że ją to zaboli, bo o tym myślała jako ostatnim. Pierwszą myślą było, że jeśli materiał przebije to mu dłoń zakrwawi niepotrzebnie.
- W sumie to...nigdzie się nie spieszę.- powiedziała nieco zamyślonym tonem. Dopiero co leciała jak torpeda przez park, nie zwracając na nic uwagi, jakby było jej gdzieś spieszno. A tak na prawdę szła, żeby iść, bo siedzenie w miejscu by ją rozsadziło. Upadek chyba już sfinałował jej spacerek, mający na celu wyładowanie frustracji, więc teraz już mogła sobie odpocząć. Posłała mu znów delikatny uśmiech, tym razem milszy niż poprzedni i podeszła do ławki, siadając zaraz na niej. Opadła plecami na oparcie z tyłu i spojrzała przed siebie.
- Ta ławka zawsze tutaj była?- spytała, dopiero po tym jak zbadała otoczenie. Nigdy wcześniej tej ławeczki nie widziała, nie wiedziała w ogóle o jej istnieniu. W końcu znajduje się za jakimś dużym drzewem, nie ma obok ani śmietnika, ani latarni. Tak jakby dawno temu ktoś ją tu dał, a podczas odnawiania tej części parku o niej zapomniano.

7 Re: Północna część parku on Wto Lis 11, 2014 2:14 pm

Gość

avatar
Gość
Cóż, Nicolai zdobył pierwszy dobry uczynek dzisiaj. W jakiś sposób był to dla niego szczęśliwy dzień. Najpierw poznał Oodę, którego zaliczył do nieco impulsywnych, ale raczej dobrych ludzi, a teraz Madi, o której jeszcze nie mógł nic powiedzieć. Oczywiście pomijał pierwsze wrażenie, podczas którego klasyfikujemy ludzi jako wartych i niewartych poznania. Pierwsze wrażenie było mylne i to bardzo często, nie zamierzał polegać na czymś tak niepewnym. Szczególnie, że ludzie są o wiele bardziej złożeni niż można to sobie wyobrazić.
Słysząc jej imię uśmiechnął się lekko kiwając głową na zgodę. Wersja "Madi" bardziej mu się podobała, postanowił jej używać. Mad brzmiało zbyt... twardo. Jak dla niego oczywiście.
- Dobrze, Madi. Na mnie zazwyczaj mówią Nico albo... Nicoś. Używaj, którego chcesz. - powiedział lekko speszony. Nicosiem często nazywała go siostra jak chciała ukazać swoją wyższość. To prawda, była starsza, ale nie zachowywała się tak w żadnym stopniu.
Chłopak usiadł na ławce obok niej i poklepał drewniane oparcie spoglądając na nie jakby z życzliwością.
- Wydaje mi się, że ta ławka była tutaj wcześniej niż tamte przy ścieżce. Mało kto o niej wie, nikt nie jest na tyle znudzony, by zwiedzać park, który wszędzie wygląda tak samo... no oprócz mnie. - powiedział i wrócił wzrokiem do niej. Przyglądnął się chwilę jej oczom. Były szkarłatne, a skóra dosyć blada. Mimo wszystko jej włosy pozostały ciemne. Nie mogła być albinoską jak on. Zresztą on również zachował troszkę pigmentu.
- Rubinowe oczy to Twój naturalny kolor? - postanowił zapytać prosto z mostu. Wyjątkowo rzadko widuje się ludzi o tej barwie zatem nie omieszkał nie spytać. Byłaby chyba drugą osobą w jego życiu, którą znał i miała właśnie takie tęczówki jak on sam.
Miał jakieś dziwne przeczucie, że coś jest nie tak. Albo zwyczajnie nie była tak radosna jak on, albo coś się stało.
- Na pewno wszystko w porządku? Wyglądasz na lekko... zaniepokojoną? Hmm... nie znam się na tym. - powiedział nie bardzo wiedząc samemu o co może mu chodzić. Po prostu miał takie jakieś odczucie. Może ją dalej ręka bolała? Z pewnością powinna odkazić ranę. Nie wiadomo jaki syf mógł być na tym szkle. Mimo wszystko milczał i czekał jak zareaguje Madi.

8 Re: Północna część parku on Wto Lis 11, 2014 6:30 pm

Gość

avatar
Gość
Madilyn jest wprost mistrzem w robieniu pierwszego wrażenia. Rzadko kiedy ktoś ją poznaje w najzwyklejszych okolicznościach. Teraz też tak było. Co można sobie po myśleć o dziewczynie, wylatującej z krzaków i kaleczącej sobie w ten sposób ręce? W parku jest tyle ścieżek, a ona akurat przebijała się na przełaj. Chłopak zrobił na niej dobre wrażenie, choćby z tego powodu, że tak bez zastanowienia, nie oczekując niczego w zamian się rzucił do pomocy. Wiadomo, wydał się zbyt przejęty jej dłonią, jednak i tak to nie świadczy o nim źle. Znaczy to, że jest osobą troskliwą. Takich coraz mniej na świecie, więc myśl, że się spotkało taką jest pocieszająca.
- Nico...- powtórzyła i się uśmiechnęła do niego, przyjmując właśnie to zdrobnienie. Madilyn zawsze przedstawia się skrótem. Uważa swoje pełne imię za zbyt oficjalne, dlatego lepiej się czuje, gdy ktoś zwraca się do niej inaczej. Przyjęła również do swojej osoby "Mad", bo mimo wszystko chciałaby być dość twarda. W końcu taka cecha pomaga człowiekowi przetrwać wiele. Inna sprawa, że tłumacząc z angielskiego oznacza to "szalony"- nie tym się kierowała, choć możliwe, że się z tym utożsamia. Nie zastanawiała się nigdy nad tym głębiej.
- I mnie. Z tym, że ja zwiedzam na swój sposób. Sam widziałeś tego efekt.- odparła i zaśmiała się krótko. Przedzieranie się przez roślinność zamiast pójścia ścieżką chyba można nazwać zwiedzaniem. W końcu zobaczyła różne drzewa, których nie zauważyła w tym parku wcześniej (tak bardzo sensownie). Przynajmniej ta myśl ją nieco rozweseliła.
- Tak, naturalne. Dziwne, co?- odpowiedziała niemal natychmiast. W końcu albinosem żadnym nie była, a jednak czerwone tęczówki ma. Włosów farbowanych też nie ma. Kiedyś jakaś babcia uznała ją za wampira. Bycie pokropionym wodą święconą nic nie zmieniło...-heh. - Ale i tak chyba twoje rzadziej spotykane? Naturalne?- dopytała również interesując się kolorem jego oczy. Nigdy w życiu nie widziała, by ktoś miał naturalnie fioletowe. Czerwone parę razy widziała, na przykład taki Christian.
Ogólnie rzecz biorąc Madi jest tak pokręconą osobą, że trudno stwierdzić w jakim nastroju można ją najczęściej spotkać. Humor może mieć na granicy nawet z powodu niewyspania. Nie jest sceptycznie nastawiona to świata ją otaczającego, jednak raz zdenerwowana w ciągu dnia potrafi być bardziej cięta na wszystko bądź zniechęcona, ze względu na zmęczenie psychiczne. Gdy wszystko przebiega dobrze, jest uśmiechnięta i wesoła, choć i tak ma w sobie tą swoją nutkę dziwactwa.
- Zaniepokojoną? Może...- odparła na jego słowa i ciężko westchnęła, gdy pomyślała o sytuacji nad jeziorem.- W tym raczej mi nie pomożesz.- dodała i uśmiechnęła się znów dość nieznacznie. Miała zbyt wiele do powiedzenia w tym temacie, by opowiadać to nowo poznanej osobie. - Powiem tyle, że sobie poradzę, ale dzięki.- powiedziała jeszcze do Nico, bo to nawet miłe, że się tym zainteresował.

9 Re: Północna część parku on Wto Lis 11, 2014 7:30 pm

Gość

avatar
Gość
Pierwsze wrażenie odnośnie Nicolaia zazwyczaj zmieniało się w aurę jaką roztaczał wokół siebie. Był spokojnym, ułożonym i kulturalnym chłopakiem w "normalnych warunkach". Gdyby ktoś teraz wpadł i zaczął wyzywać mu siostrę to bez żadnych ceregieli pewnie podniósłby się i takiemu delikwentowi dał w mordę, ale teraz? Teraz mógł dalej tworzyć wokół siebie sielankę. Żywe reakcje odnosiły się do wszystkiego, nawet do pomocy. Nie był też jakiś tajemniczy, skryty w sobie. Raczej można było określać jaki jest patrząc na niego, obserwując. Sporo części tworzyło aktualnego Nico, ale żadna nie była skryta. Zdawał się być osobą, którą można poznać bardzo dobrze i w rzeczywistości raczej taki był. Oprócz rodziny to nikt nigdy jednak nie spędził tyle czasu, by stwierdzić jaki jest i przewidywać jego zachowania. Zgodnie ze swoimi przekonaniami nie śpieszył się, nawet w odkrywaniu siebie przed innymi.
Słysząc słowa Madi zaśmiał się lekko i pokiwał głową zgadzając się. Rzeczywiście jej sposób zwiedzania sprawiał, że w bliskim kontakcie poznawała drzewa, glebę, a nawet okoliczne odłamki szkła. Dość dokładnie w ten sposób zaznajamiała się z okolicą.
- Lepiej drugi raz nie próbuj tak zwiedzać. Twój sposób jest zbyt ryzykowny. - powiedział z uśmiechem. On te tereny poznawał zwyczajnie nie mając co robić w tym mieście. Pójście do klubu tańczyć czy jakieś inne rozrywki odpowiednie dla jego wieku jakoś go niezbyt interesowały. Dużo bardziej wolał szlajać się po ulicach, parkach, cmentarzach poznając otoczenie. Akurat to miejsce było jednym z jego ulubionych. Odciętym od hałasu i spokojnym. Mało kto o nim wiedział zatem również często wolnym od innych osób. Stąd też dobrze obserwowało się niebo, szczególnie nocne mimo, że drzewa rosły obok siebie to znalazł tu się skrawek niezasłonięty przez konary. Gwiazdy zachwycały Nicolaia, od zawsze. Tak samo jak zresztą cała przestrzeń kosmiczna. Czuł fascynację rozmyślając o tym. Mimo, że nadal był w mieście to czasami zdołał poczuć się tutaj jak na wsi, kiedy jeszcze był zabierany, aby mógł poza zurbanizowanym obszarem pooglądać przez teleskop obiekty jego hobby.
Na potwierdzenie naturalności barwy tęczówek Madi podniósł brwi zaskoczony i wydał z siebie odgłos coś na podobieństwo "łał". Gdyby była jeszcze albinosem to byłoby to mniej zaskakujące, ale tak normalnie mieć szkarłatne oczka? Niespotykane.
- Unikalne. Nie dziwne. - powiedział nadal pod wrażeniem, lecz zaśmiał się lekko, gdy zapytała o jego. Pokiwał głową zaprzeczając i wskazał palcem na swoje lewe oko. - Nie są naturalne, to soczewki. Normalnie mam właśnie taką barwę jak Ty. Jestem albinosem, tylko rzęsy zachowały czarny pigment. - odparł z uśmiechem. - Ty jednak pozostajesz najbardziej unikatową osobą. Nie masz albinizmu, a jednak tęczówki rubinowe. - dodał mimo, że lekko się speszył.
Nastrój Nicolaia widać jak na dłoni. Gdy jest przygnębiony to zwyczajnie tak wygląda. Myślami jest gdzieś daleko, wzrok wydaje się być nieobecny. Jak jest rozbawiony to uśmiech nie znika mu z twarzyczki, oczy dosłownie iskrzą i są rozbiegane. Potrafi popadać z jednej skrajności w drugą, jednak o wahaniach nastroju raczej nie ma mowy. Kobietą nie jest.
- Hmm, skoro tak to powodzenia w radzeniu sobie. - powiedział z przyjaznym uśmiechem. Wcześniejsze pytanie zadał raczej myśląc, że okaże się problem znacznie bardziej błahy niż się okazało. Jak sprawa tak stała to wolał nie pytać. Natarczywy nieznajomy jest chyba najgorszym rodzajem nieznajomego. Zresztą jakby zaufała mu na start to wtedy powinien się zacząć nią martwić. Takie zachowanie mógłby ktoś wykorzystać. Postanowił zatem zmienić szybko temat, by nie dać dziewczynie zbytnio o tym rozmyślać. Mogłoby to jedynie pogorszyć sytuację. Lepiej zająć ją czymś, dać jej trochę odpoczynku od dręczących myśli.
- Jesteś stąd? Ja pochodzę z Danii, mieszkam tutaj od nie tak dawna. Początkowo zupełnie nie mogłem dostosować się do tego miasta. Było takie... obce mi. Jakbym tutaj nie pasował. - postanowił troszkę powiedzieć o sobie, by dać jej pewności siebie, że nie wyciąga tylko z niej informacji, a także podaje swoje w zamian.

10 Re: Północna część parku on Sro Lis 12, 2014 6:16 pm

Gość

avatar
Gość
Nicolai miał sporo racji. Jej metoda zwiedzania nie była najbezpieczniejsza nie tylko dla niej, ale i dla otoczenia. Cóż, może i w ten sposób pozna nieco dokładniej świat, jednak nie obejdzie się bez skutków ubocznych. Właściwie to jeszcze żyje, więc to znak, że katastrofy nie ma.
- Bez ryzyka nie ma zabawy.- zażartowała i poruszyła znacząco brwią. Co do tego typu ryzyka to faktycznie lubiła. Ponoć da się uzależnić od poczucia adrenaliny, możliwe, że ta przypadłość dotknęła i Madilyn. Nie tyczyło się to tylko jednej kwestii, a mianowicie kontaktów międzyludzkich, co można bardzo łatwo spostrzec w jej relacji z Christianem. Ah, znów poruszana tematyka tej osoby. Ostatnio chyba zbyt wiele miała z nim do czynienia, bo niemal w każdym temacie przechodził jej przez myśl.
Szczerze powiedziawszy, Mad była zdumiona określeniem jakiego użył jasnowłosy. Unikalne- spodobało jej się chyba to słowo i zapewne po minie było to widać. Pokiwała powoli głową, analizując jeszcze to jedno słówko, które mimo wszystko potraktowała jako komplement. Oznacza to, że nie jest taka jak inni, a do tego przecież dąży. Chce być sobą w jak najskuteczniejszy i najlepszy sposób, by nie musieć się nigdzie dopasowywać, a ludzie nie próbowali ją nawet porównywać do innych.
- Czemu je nosisz?- zapytała, ciekawa jego odpowiedzi. Przypuszczała, że odpowiedź dotyczy tego, co powiedział o niej. Nie chce być nigdzie przypinany. Jest albinosem, ale możliwe, że nie chce być tak określany. Mad przypuszcza, że w ten sposób chce podkreślić samego siebie, podkreślić swoją własną unikatowość. Mimo to i tak spytała, bo jest szansa, że jednak jest inny powód.
Mad jest jednak w kwestii przejrzystości duszy odmienna od Nico. U niej rzadko widać, co myśli, czym się kieruje i jak się czuje. Długo pracowała, by nauczyć się tej techniki, co skończyło się tym, że czasami po prostu nie potrafi ujawnić swoich prawdziwych uczuć, z którymi ma pewien problem. Gdyby bardzo chciała, mogłaby na wszystko patrzeć z obojętnością, jakby nic ją nie obchodziło. Jednak taką osobą być nie chce. Woli nosić uśmiechniętą maskę lub rozzłoszczoną. Smutną wywaliła już dawno temu.
- Dzięki.- podziękowała mu ponownie. Nie tylko za jego życzenia w powodzeniu. Podziękowała również za to, że uszanował fakt, iż nie chce ona się teraz tym dzielić. Ludzie często dopytują się o bardzo wiele. Są złaknieni nowych historii, plotek i informacji na temat ludzkich rozterek. Jest tak nawet, gdy się słabo z kimś znają. Nico okazał się bardziej wyrozumiały, co podziwiała.
- Ja jestem z Londynu, ale mieszkałam na samym obrzeżu, jakby oderwana od tego całego harmideru, choć często się do niego wybierałam. Tutaj dość szybko się odnalazłam, czuję chyba większą swobodę.- odpowiedziała na jego pytanie w miarę podobnie do niego. W sumie jego sposób prowadzenia rozmowy jej się podobał. Mówił o rzeczach beztroskich, bez żadnych oczekiwań czy interesów. Jej osobiście nie brakowało pewności siebie. W innym wypadku byłaby speszona po tym, jak wyleciała z krzaków. Tak to sama się z tego śmieje.

11 Re: Północna część parku on Pią Lis 14, 2014 2:41 pm

Gość

avatar
Gość
Zupełnie inaczej niż w przypadku dziewczyny, Nico nie lubił ryzyka. Ryzyko wywierało presję, śpieszyło, a on wolał swój spokój, opanowanie i własne tempo, którego starał się nie łamać. Oczywiście adrenalina, adrenaliną - każdy lubi zastrzyk, ale czy przez rzeczywiste ryzyko? Chłopak chciałby skoczyć ze spadochronem, na bungee, gdyż wiedział, że nic mu się nie stanie. Gdy jednak istniało to zagrożenie w dosyć dużym stopniu - automatycznie przestawał mieć z tego frajdę. Taki już był i nic nie wskazywało, że się zmieni mimo, że proces właściwego kształtowania charakteru był jeszcze przed nim. Do wieku 24 lat jeszcze mu brakowało trochę mimo to, aż tak drastycznie nie zmieniłby się.
Jej pytanie o powód noszenia soczewek nie zdziwiło go, lecz miał nadzieję, że nie zapyta. On nie lubił siebie z tym kolorem oczu, zwyczajnie mu nie pasował na sobie, lecz u innych mu nie przeszkadzał, a nawet podobał - tak było teraz. Jednak nie mógł tego powiedzieć ot tak, mogłaby źle zrozumieć, że jej tęczówki też mu się nie podobają.
- Hmm... wolę siebie z fioletowymi. - odparł krótko z delikatnym uśmiechem. Wydawało mu się, że podał najlepszą z możliwych odpowiedzi, która raczej mylnie nie może zostać zrozumiana.
Słysząc, że Madi jest z Londynu przyjrzał się jej dokładniej. Chciał sobie przyporządkować jej wygląd jako pewien wzór co do kobiet z tamtego miejsca. Mógłby sobie później wyciągnąć wnioski co w nich jest charakterystycznego. W tym momencie dotarło do niego, że jego rozmówczyni jest ładna. Tak normalnie, zwyczajnie ładna. Nicolai nie znał się na kobietach. Względem wyglądu dzielił je na trzy typy: nie podoba mi się, ładna, zakochanie od pierwszego wejrzenia. Nie uważał, że jakieś mogą być brzydkie bo są oczywiście gusta, a każdy człowiek jest na swój sposób piękny. Co do ostatniego typu to znał takich dwie, z którymi zresztą się związał na bardzo krótki okres czasu. Jedna po jakimś czasie chciała wpaść do domu i tam rozmowa z siostrą Nicosia sprawiła, że związek się rozpadł, a z drugą albinos sam zakończył znajomość.
- Swobodę w mieście? Ja czuję się tu stłamszony, ograniczony. Ale to też kwestia osobowości. - odparł spoglądając w niebo. Robił to już, któryś raz, lecz taki miał nawyk. Podczas rozmów często spoglądał w tamtą stronę. - W sumie w Danii mieszkałem też w mieście, ale znacznie mniejszym. No i często bywałem poza nim. - mówił dalej patrząc gdzieś w błękit. - W miastach nocne niebo nie jest takie piękne. - ostatnie słowa dodał już ściszając ton, jakby był zamyślony, lecz po chwili oderwał się wracając oczyma do Madi, uśmiechnął się przyjaźnie.
- Masz jakieś hobby? - zapytał nawiązując do swoich wypowiedzi o obserwacji. Każdy miał jakieś, nawet jak sobie z tego nie zdawał sprawy to miał je. Pytanie wzięło się z tego, że dosyć swobodnie mu się rozmawiało, nie czuł skrępowania jak na razie, ani speszenia, w dodatku poznawał nową osobę - dlaczego miałby to przerywać? No i dlatego dalej ciągnął dialog.

12 Re: Północna część parku on Nie Lis 16, 2014 6:39 pm

Gość

avatar
Gość
Wiadomo- nie będzie na ostatnią chwilę przebiegać przed pociągiem ani skakać bez zabezpieczeń z dużych wysokości. Samobójczynią nie jest. Dostarcza sobie adrenaliny w nieco bezpieczniejszy sposób. Żart o przedzieraniu się przez krzaki jakoś specjalnie nie zagrażał jej życiu, chyba że będziemy się rozdrabniać do miliardów mało prawdopodobnych przypadków, kiedy to jednak mogłaby zginąć.
Odpowiedź Nicolaia nie za bardzo ją urzekła, aczkolwiek grunt, że cokolwiek powie. Po prostu Mad sądziła, że coś ciekawszego będzie wiązało się z soczewkami. Przecież nie mogła nic poradzić na to, co nim kierowało. Okazało się, że to najzwyklejsze upodobanie. Tak jak dziewczyny farbują włosy, bo sądzą że lepiej im w innym kolorze lub po prostu bardziej go lubią, tak inni zakładają sobie kolorowe soczewki. Zapewne nie wzięłaby do siebie słów, że po prostu woli takie niż czerwone. Madi jest wystarczająco zdystansowana do siebie, poza tym nie każdemu musi się podobać.
- Rozumiem...- mruknęła pod nosem i wzięła głęboki oddech. Sama zauważała, że emocje podczas rozmowy z Nico same opadają, z czego się cieszyła. Była mu nawet wdzięczna na to. Zajmował ją zwyczajną beztroską rozmową, zamiast zamęczać ją pytaniami na temat tego, co zepsuło jej humor dnia dzisiejszego, bo prawda jest taka, że pewna część społeczeństwa by właśnie postąpiła na przekór jej. Gdy go teraz nie spotkała i nie zaczęła rozmawiać pewnie znalazłaby jakiś sposób na wyładowanie frustracji. Rzecz jasna niegroźny, choć niewykluczone że poszłaby się po prostu napić.
- Tam też byłam w mieście, ale nie chodzi tu nawet o wielkość miejscowości czy ilość mieszkańców.- powiedziała powoli sprostowując tą kwestię, bo faktycznie na sposób w jaki ją zrozumiał brzmiały jej wcześniejsze słowa dość paradoksalnie. - Tutaj jestem bardziej niezależna.- dodała i uznała, że wypowiedziała się teraz bardziej jasno. Uznała, że nie musi mówić więcej w tej kwestii, a jeśli jasnowłosy będzie oczekiwał jeszcze jakiś słów to po prostu zapyta.
- Niech pomyślę...- zaczęła, zastanawiając się o czym najpierw powiedzieć. Wiadomo, że posiada jakiejś dużej listy, jednak sama musiała sobie przetłumaczyć co właściwie jest jej Hobby. - Gram na gitarze już od dobrych kilku lat, śpiewam przeciętnie, ale lubię...Muzyka towarzyszy mi każdego dnia.- zaczęła od tej swojej muzycznej stronie. Wprawdzie posiada umiejętności wokalne i predyspozycje do robienia czegoś w tym kierunku, aczkolwiek biorąc pod uwagę jej poziom na gitarze, w śpiewaniu jest to jeszcze przeciętny. - Lubię też uprawiać sport. Dość często ćwiczę i przyznam, że nawet takie zmęczenie po długim biegu lub dobrym meczu daje mi pewną przyjemność i satysfakcję. Co jeszcze...dość sporo czytam.- dokończyła i dała sobie jeszcze jednak krótki moment, by zastanowić się, czy aby na pewno to wszystko. W końcu westchnęła i spojrzała na Nicolaia.
- A ty? Masz jakieś hobby?- zapytała, bo jednak i jej wypadało teraz sie tym zainteresować, choć właściwie ciekawiło ją to, więc...problemu nie ma.

13 Re: Północna część parku on Sro Lis 19, 2014 6:57 pm

Gość

avatar
Gość
Ich rozmowa w rzeczywistości była zwyczajną gadką, nic zobowiązującego, wymagającego myślenia. Proste rzeczy, które dotyczą nas, bez zagłębiania się w problemy, psychikę czy inne części składowe nas. Znowu, jak tu rozmawiać na poważne, potrzebujące chwili zadumy tematy skoro nie zna się drugiej osoby? Dwójka nieznajomych musi być w wyjątkowej sytuacji, by ot tak zacząć tego typu dialog. Nicolai jednak nie miał zamiaru wchodzić na ciężkie myśli, najpierw chciał dowiedzieć się jakim człowiekiem jest Madi, a wtedy... pewnie też nie zacząłby filozoficznej pogadanki albo egzystencjalnej. Może gdyby nagle wbił się w nastrój to mógłby coś zacząć pleść, lecz byłyby to raczej swawolne przemyślenia, bez głębszej informacji.
Słysząc o jej niezależności pokiwał głową. Miała racje, on tutaj również był bardziej niezależny, a odkąd mieszka sam, bez siostry to już w ogóle czuje się jak dorosła, dojrzała osoba. Nigdy o tym nie pomyślał, ale to było właśnie mocnym plusem tego miejsca, do którego zresztą miał mieszane uczucia, lecz przeważające na pozytywne. Tutaj mógł poznać wielu interesujących ludzi, rozwinąć się, pomóc komuś, rozwinąć własną moc i możliwe, że dokonać więcej wartych wspomnienia rzeczy, których w swoim mieście nie mógłby zrobić.
- Racja, odkąd mieszkam w internacie to mam całkowicie wolną rękę... no pomijając regulamin. - powiedział uśmiechając się delikatnie i rozglądając po parku. Tak zwyczajnie, nie robił tego teraz, gdyż zajmowała go albo Madi, albo niebo zatem trzeba było sprawdzić okolicę.
Słysząc listę jej hobby zaśmiał się lekko. On był znacznie mniej aktywną osobą, bardziej introwertyczną stawiającą mocniej na rozwój duchowy niż fizyczny, ale taki też miał.
- Grasz na gitarze i śpiewasz, łał. Zawsze chciałem nauczyć się grać na jakimś instrumencie, lecz nie mogłem zdecydować się na jakim. Słyszałem, że instrument musi pasować do osoby inaczej nie stworzą dobrej muzyki. - rzucił spokojnie uśmiechając się szerzej, jakby się lekko rozmarzył. Gdy zapytała o jego hobby to podniósł oczy do nieba na chwilkę, dosłownie dwie sekundy i wrócił do jej szkarłatnych tęczówek swoim wzrokiem.
- Hmm... moim hobby jest obserwacja nocnego nieba, kosmos, również wiele czytam, nawet bardzo dużo... Swego czasu bardzo dużo biegałem, teraz trochę mniej, ale dalej uwielbiam to robić. No i od przybycia tutaj ćwiczę Kickboxing, spodobało mi się i z zapałem chodzę na treningi zatem raczej mogę uznać tą sztukę walki jako część swojego hobby. Oczywiście też kocham muzykę. - powiedział z uśmiechem wystukując palcami sobie jakiś rytm, który utkwił mu w głowie z ostatnich słuchanych utworów. W końcu postanowił wyjść z raczej normalnym w tym miejscu pytaniem.
- A tak w ogóle... jesteś Esperką? - zdał sobie nagle sprawę, że nie każdy może chcieć o tym mówić. - Ja jestem chociaż dopiero się wszystkiego uczę. - spróbował wyprostować swoje pytanie i zaśmiał się speszony.

14 Re: Północna część parku on Czw Lis 20, 2014 7:09 pm

Gość

avatar
Gość
Madilyn o wiele lepiej się tu mieszkało, niżeli z jej kuzynką. Już odkąd zamieszkała w jej domu się znienawidziły. Wiecznie ze sobą rywalizowały, kłóciły się i bez przerwy rzucały sobie kłody pod nogi. Można by rzec, że wiele zdarzyło się z winy tamtej blondynki, jednak i Mad niejedno miała za uszami. W końcu nie mogła pozwolić, by tamta dziewucha ją beształa. Teraz, gdy tu mieszka, nie musi sobie głowę zawracać kuzyneczką. Żyje sobie całkiem swobodnie, pomijając zwyczajne ludzkie rozterki, naukę i inne takie sprawy, które jakby są czymś normalnym, a jej relacja z kuzynką była co najmniej niezdrowa. Mad prawie dom podpaliła.
- Na szczęście regulamin nie jest zbyt uciążliwy.- westchnęła i delikatnie się uśmiechnęła. Zasady były raczej oczywiste i nie trzeba było znać regulamin na pamięć, by wiedzieć jak ich nie łamać.
Trzeba przyznać- Mad jest aktywną osobą, choć na pierwszy rzut oka może wydawać sie kimś, kto nie udziela się zbyt wiele. Dziewczyna jest bardzo dobrym przykładem tego jak pozory potrafią mylić. Ubrań nie dostosowuje do stylu życia, ale do swoich upodobań. To samo z muzyką. A osobowość idzie swoją drogą. Kto powiedział, że ktoś z kolczykami na twarzy, tatuażami, ubrany na czarno, w glanach musi być typowym metalem, słuchać tylko metalu i być raczej "mroczną" osobowością? Czy blondynka, malująca się i lubiąca kolor różowy musi być plastikiem? - Raczej nie.
- Kickboxing?- spytała, najwyraźniej podekscytowana taką informacją. Zawsze jej się coś takiego podobało. Bardziej niż zwyczajny boks. Ogółem interesują ją różne style, sztuki walki, ale nigdy nie próbowała żadnego ćwiczyć, czego żałuje.- Nauczyłbyś mnie czegoś?- zapytała, patrząc na niego z wręcz błagalnym wyrazem twarzy. Zawsze uważała, że nawet dziewczyna musi umieć walczyć i się bronić. Ona jedynie rzuca nożami, ale nie może zawsze tego używać. Nie może każdego zbója parzyć lub dziurawić.
- Tak, jestem.- odpowiedziała już lekko się uspokajając. Zaczęło ją interesować jaką może mieć on moc, ale stwierdziła, że nie wypada tak po prostu o tym pytać. Jeśli ich znajomość potoczy się dalej, zapewne tak czy siak z czasem się dowie.

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach