Aye



You are not connected. Please login or register

Aye » Another Day » Kartoteka » Karty Postaci » Eoin Leavetain [BUDOWA]

Eoin Leavetain [BUDOWA]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Eoin Leavetain [BUDOWA] on Wto Lis 11, 2014 8:24 pm

Gość

avatar
Gość
Informacje podstawowe:
Imię i nazwisko: Eoin Leavetain
Płeć: Mężczyzna
Data urodzenia: 12 sierpnia 2016 rok (18 lat)
Wzrost: 190 cm.
Waga: 85kg.
Grupa krwi: 0
Pochodzenie: Skandynawia. (Głównie Norwegia)
Zajęcie: Uczeń, Zespół Szkół Średnich numer 17, klasa III liceum.

Informacje techniczne:
Nazwa posiadanej mocy:
Poziom mocy:
Umiejętności:
Przedmioty specjalne:

Informacje szczegółowe:
Aparycja:
Pierwsze co zadziwi Cię, gdy ujrzysz Eoina to jego wzrost. Chłopak w tym względzie miał coś chyba z ojca... kimkolwiek on był. Jego siostra jest natomiast jest... kurduplem. Przynajmniej dla niego. Chłopak jest bardzo dobrze umięśniony. Oczywiście nie jest kulturystą, ani dresem, czy karczkiem. Po prostu lubi sobie poćwiczyć, co widać po jego idealnie wyrzeźbionym brzuchu. Sam ma też parę wad. Dla przykładu: nie lubi swoich włosów. Kolor jeszcze ujdzie, bo Eoin jest blondynem. Schodząc spojrzeniem trochę niżej, możesz zauważyć, że jego oczy nie są naturalne. Mają w sobie złoty pigment. I to nie znaczy, że mają złote plamy, ale że cała tęczówka jest tego koloru. Sam Eoin jest zaciekawiony tym zjawiskiem. Pod koszulką, oprócz mięśni, skrywa też trochę blizna. W końcu nie miał normalnego dzieciństwa. Większość z nic znajduje się na plecach, choć i je czasem ciężko dostrzec. Czemu? Bo chłopak ma białe skrzydełka! Tak! Niczym anioł. Oczywiście nie musi ich pokazywać jeśli nie chce. Pojawiają się tylko kiedy chłopak sobie tego zażyczy.
Choroby fizyczne/cechy szczególne: Złote oczy. Skrzydła i blizny na plecach.

Osobowość:
Jeśli chcesz poznać tego chłopca musisz wiedzieć parę rzeczy.  Na początek wiedz, że chłopakowi bardzo trudno zaimponować. Jest bardzo otwarty na innych ludzi i chętnie poznaje nowe osoby, ale gdy słyszy jak ktoś mówi, że miał ciężkie życie… Eoin patrzy na niego, lub też na nią, z tym swoim chłodnym spojrzeniem. Ma je dobrze wyćwiczone, więc lepiej uważaj. Na ogół jednak jest dość miłym człowiekiem. Można by rzec, że jest przeciwieństwem swojej siostry. I to prawie we wszystkim. Chłopak ma wyczulony „węch” na kłamców. Nic nie ujdzie jego uwadze. Tym akurat nie różni się od swojej siostry. Oboje widzą o wiele za dużo i słyszą więcej niż normalni ludzie. Czasem od Eoina bije dziwny blask, choć może to być tylko wrażenie, ale wydawać by się mogło, że nie jest do końca człowiekiem.
Posiada też niezwykły dar. W każdym człowieku potrafi dostrzec dobro. Nawet jeśli on sam go nie widzi.  Spojrzenie Eoina potrafi przeniknąć duszę, może zajrzeć w głąb niej. Nie potrafi zrobić tego zawsze, ale najczęściej działa. Zresztą, chłopak nie robi tego dla własnej korzyści, a po to, aby pomóc innym. Każdy powinien mieć druga szansę. Nikt nie jest do końca zły, nawet jeśli inni go tak postrzegają.  
Chłopak bardzo dużo się uśmiecha. Lubi przebywać w towarzystwie swoich znajomych, przyjaciół i rodziny (w tym przypadku- siostry). Oczywiście jest też… romantykiem. Takim nieuleczalnym, ale skrywa to głęboko w sobie. Nie chciałby kogoś zranić. Może kiedyś spotka kogoś w kim się zakocha i z kim zbuduje rodzinę? Na to liczy, ale na razie nie ma się co tym przejmować.

Choroby psychiczne/fobie/uzależnienia: Boi się tego kim, lub czym może się stać.

Rodzina:

-Gorawen Leavetain -siostra.
-Archanioł Michał -ojciec (prawdopodobnie)


Historia:
Pewnego dnia, gdy rodzeństwo, o dziwo, znalazło sobie miejsce gdzie mogliby zamieszkać, a był to dom pewnej zamożnej rodziny, która wyjechała na wakacje, stało się coś naprawdę dziwnego.  Oczywiście nie zjedli nic co należało do tamtych ludzi. W końcu nie byli złodziejami. Oni tylko… pożyczyli sobie ten dom. W końcu też musieli gdzieś spać, prawda? Wracając do tego co się stało. Mieli może wtedy dziewięć lat? Może dziesięć. Coś w tych granicach. Więc… kiedy położyli się do łóżka wydawało im się, że ktoś jest w tym domu. Oczywiście to nie prawda.
Kiedy oboje zasnęli… mieli naprawdę dziwne sny. Nie były ani miłe, ani złe. Były realistyczne.  To nie był koniec tego wszystkiego. To byłoby zbyt… No mniejsza z tym. Gdy Eoin się obudził wyczuł, że leży na czymś twardym. Pod palcami wyczuł zimny i śliski kamień. Bał się otworzyć oczu. Nie dlatego, że nie wiedział gdzie jest, ani kto może nad nim stać, ale dlatego, że nie wiedział co jest z jego siostrą. Co jeśli… nie. Nie mógł o tym myśleć. Nie w tym momencie. Uchylił jedno oko i zobaczył, że Gorawen leży na ziemi tuż obok niego. Nikogo innego nie dostrzegł. Było przecież ciemno. Nie zważając na to czy, czy ktokolwiek tam jest, czy też nie zerwał się i kucnął przy siostrze bliźniaczce.
- Gor! Gor! – oczywiście tylko on mógł tak do niej mówić. Krzycząc tak zaczął ją szturchać w ramię. Nie chciał, żeby umarła. Nie mógł stracić swojej jedynej rodziny. Przecież z tylu tarapatów wychodzili cało.
Odetchnął z ulgą widząc jak dziewczynka otwiera oczy. Zamrugała parę razy i szybko usiadła na co Eoin uśmiechnął się promiennie. Krótko przytulił siostrę i pomógł jej wstać uprzednio sam dźwigając się na nogi. No i wtedy to się stało. Oboje padli na kolana i złapali się za głowy.
-Dobrze moje dzieci. Przeżyliście moją pierwszą próbę, ale czy macie tyle odwagi? Idźcie dalej. Pokażcie mi ile jesteście warci.
Ot co! Głos, który chłopak usłyszał w głowie był dość miły i przyjemny, ale ból, który spowodował był nie do zniesienia. Oczywiście, gdy umilkł głos minął i ból, ale lekki dyskomfort pozostał. Chłopak ciężko podniósł się na nogi i spojrzał na swoją towarzyszkę i siostrę w jednym. Wciąż kuliła się na skalnej powierzchni. Nie mógł jej tak zostawić. Przytulił ją mocno i pomógł jej wstać.
- Musimy iść Gor. Musimy iść. – szepnął cicho, zdejmując swoją koszulkę i zaczął przeszukiwać najbliższe otoczenie. Po chwili znalazł to czego szukał. Nie do końca wiedział co to jest. Albo drewno, albo… ludzka kość. Rozerwał swoją koszulę i owinął… to coś skrawkiem materiału. Z kieszeni wyciągnął pudełko zapałek. Niestety miał z tym małe trudności. Ręce zbyt mu się trzęsły, aby mógł swobodnie odpalić zapałkę. Wtedy jego siostra przyszła muz pomocą. Jej ręce też lekko się trzęsły, ale w końcu podpaliła ich prowizoryczną pochodnię. Powoli ruszyli przed siebie. Nie wiedział o czym myśli jego towarzyszka, ale on zastanawiał się czemu się tu znaleźli? Kto ich tu przyniósł? Kim jest ten głos w głowie? Czemu akurat oni?
Co jakiś czas któreś z nich potykało się lub przewracało. Eoin miał już dziury w spodniach, poobcierane dłonie, łokcie i kolana oraz poparzoną klatkę piersiową. Nie wiedział jak się trzyma dziewczyna, bo nie chciał zbytnio machać pochodnią, aby jej nie poparzyć. Wiedział natomiast, że jest silniejsza niż wygląda. W końcu doszli to trochę większego pomieszczenia. Eoin zatrzymał siostrę i zaczął nasłuchiwać. Oprócz ich oddechów i spalania się jego koszuli nie słyszał nic. Więc ruszył powoli przed siebie. Zatrzymała go jednak niewidzialna siła.
- Gratulacje moje dziecko. Zaszedłeś już tak daleko, ale czy uda Ci się pójść dalej? To dopiero półmetek.
Tym razem jakoś obeszło się bez bólu głowy, ale długo się tym nie nacieszył, bowiem  przed nim zmaterializowała się postać.
- Widzę twoje serce Eoinie. Wiem czego się boisz. Wiem czego potrzebujesz i wiem czego pragniesz.
Postać zaczęła nabierać odpowiednich kształtów, aż w końcu stał przed nim… nie kto inny jak on sam. Był starszy, wyższy i… zły. Oczy pałały mu nienawiścią. W ręce trzymał zakrwawiony sztylet, a u jego stóp leżała Gor. Chłopiec cofnął się parę kroków. Potknął się i upadł uderzając boleśnie głową o kamienie. Nie stracił jednak przytomności.
-Zrobiłem to, żeby być silniejszy. Ty też tak kiedyś postąpisz. –szepnęła zjawa. Głos, który chłopiec usłyszał w głowie był śliski, obrzydliwy. Eoina przeszły ciarki. Poczuł jak wzbiera w nim złość. On nigdy nie zabiłby własnej siostry! Zerwał się na nogi i rzucił się na samego siebie. Gdy tylko dotknął zjawy ta zniknęła. Nie bardzo wiedział co się stało. Co to miało znaczyć? Wzrokiem zaczął szukać Gor. Był tak przejęty samym sobą, że nie widział co się z nią dzieje. Ona jednak stała na końcu tego korytarza. Co widziała? Co słyszała? Nie wiedział, ale musiała być tak roztrzęsiona jak on sam. Ruszył do niej. Co jeśli jest kolejną iluzją? W tej jaskini wszystko mogło się wydarzyć. Powoli dotknął jej ręki. Nie zniknęła. Uśmiechnął się do niej blado i ruszyli przed siebie. Gdy po raz kolejny zatrzymał ich głos… byli przed rozwidleniem korytarza.
- Idź w lewo chłopcze. Czeka Cię tam nagroda. Idź i nie wracaj tu. Idź… -głos w głowie stopniowo cichł, aż w końcu zamilkł na zawsze.
Eoin spojrzał na swoją siostrę. Ona zrobiła krok w prawo, a on w lewo. Oboje na siebie patrzyli nie wiedząc co powinni zrobić.
-Idź. Znajdę Cię. Idź. –powiedział chłopiec i podał jej pochodnię. Sam pobiegł w lewo tak szybko jak tylko mógł. Nie wiedział co się stało z Gor. Po kilku krokach światło pochodni, która świeciła za jego plecami, znikło. Czyli jednak poszła w prawo. Przyśpieszył kroku, aż w końcu znalazł się przed niewielkimi drzwiami.  Były bogato zdobione ze złotą klamką. Eoin położył na niej rękę, nacisnął i pchnął delikatnie. Znalazł się w dość jasnym pomieszczeniu, więc musiał zmrużyć oczy, bo światło na początku go oślepiło. Co miał teraz zrobić? Rozejrzał się, gdy oczy już przywykły do rażącego światła. Na niewielkim kamieniu, na środku pomieszczenia, leżała srebrna taca. Gdy chłopiec podszedł bliżej dostrzegł, że leży na niej… sztylecik. Wyglądał jak mała drewniana zabaweczka dla małych dzieci. Sięgnął powoli po ostrze. Gdy jego palce zacisnęły się na rękojeści… sztylet momentalnie zmienił się. Eoin wystraszył się i upuścił ostrze, które stało się mieczem. Odskoczył szybko i oparł się o ścianę. Dopiero teraz mógł się lepiej przyjrzeć otoczeniu. Na ścianach wisiały piękne obrazy w bogato zdobionych ramach. Podpisy głosiły, że na wszystkie przedstawiały jedną osobę. Jednym z wielu obrazów był: „Archanioł Michał depczący szatana pod stopami.”
-Czyli ten miecz… -chłopiec ponownie spojrzał na miecz, a następnie na obraz. - …to miecz archanioła?
Odpowiedziała mu jednak cisza.  Powoli podszedł do ostrza i chwycił go za rękojeść. Po chwili znowu trzymał mały sztylecik, ale tym razem wyglądał ja zabójcze ostrze, a nie mała zabaweczka.
-Dziękuję. –powiedział w przestrzeń i wybiegł z tamtego pomieszczenia. Nie wpadł na pomysł, aby wrócić po siostrę. Mieli spotkać się przy wyjściu z jaskini. Niestety jej wyjście musiało być gdzieś indziej. Nie wiedział gdzie jest. Był zmęczony, głodny i obolały. No i martwił się też o siostrę.  Na szukaniu jej spędził kilka dobrych dni. Bardzo długo . Nawet nie zauważył tego, że w pewnym momencie z jego pleców wyrosły białe skrzydła.  Na szczęście było to w górach, więc nikt go nie zauważył. Bał się. Tak bardzo się bał. Aż w końcu.. odnaleźli się, a następnie… udali się gdzieś, gdzie mogli mieć normalny dom. Bowiem nie byli już normalni. Byli lepsi i silniejsi, choć on tak na to nie patrzył. To go przeżycie trochę go zmieniło. Nadal jednak pozostawał otwartym chłopcem. W tym względzie nic się nie zmieniło. Teraz pisze dalszy ciąg swojej historii. Czy będzie szczęśliwa?


Ciekawostki:

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach