Aye



You are not connected. Please login or register

Aye » Another Day » Kärdla » 
Zachód Miasta
 » Specjalistyczna Szkoła Kształcenia Mocy » Biblioteka

Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Biblioteka on Wto Paź 21, 2014 9:07 pm

Gość

avatar
Gość
Zapach starych i nowych ksiąg. Od historii dziejów prehistorii, aż po najnowsze wynalazki. W formie papierowej, bądź elektronicznej. Z racji takiej, że jest to prestiżowa, o dość wysokim poziomie szkoły, dla każdego znajdzie się tu coś innego. Ogromne regały, sięgające sufitu, oszklonego. Zewsząd pada z góry właśnie światło, przez co każda ściana jest upchana regałami i nie ma innych otworów na świat. Można stąd widzieć zaś niebo za dnia i niebo nocą. Na środku sali znajduje się parę stolików z krzesełkami. Na nich lampy i komputery. Nie ma tu żadnej bibliotekarki. Zapisuje się tutaj drogą elektroniczną. Natomiast, aby chociaż zdjąć jakąś książkę z półki, należy przyłożyć swój identyfikator, otrzymany po rejestracji (pocztą). W ten sposób zapisuje się statystyki: odwiedzających, wypożyczających, top książki. Utwory papierowe, bądź elektroniczne oddaje się również w prosty sposób. Przy wejściu jest specjalne okienko, do którego wkłada się tylko wypożyczoną książkę (bądź e-book etc.) Tam komputerowo czytelnikowi zdejmuje się długi z konta. Biblioteka jest jeszcze wybudowana na podobiznę labiryntu, ma sektory od A do Z, składających się z kilku pięter, skrętów, zakamarków. Budynek nie jest równomiernie zbudowany. To dodaje mu uroku. Aczkolwiek z zewnątrz przypomina jakąś metalową twierdzę. Jest tylko nieodłącznym elementem od szkoły. Przechodzi się do tego miejsca przez łącznik.
***

2 Re: Biblioteka on Wto Paź 21, 2014 9:19 pm

Gość

avatar
Gość
Dumał, wzdychał i prychał. Och! Przecież tak być nie będzie, że cały czas ma zawalony czas. Ostatnio nie miał nawet czasu dla siebie. Kpina? Nie. Nie chodziło już nawet o naukę. Uchodził w dodatku za porządnego ucznia. Nie jakiegoś wywyższającego się, czy lepszego. Zwykły, nieco tajemniczy. Nauczyciele niewiele wiedzieli na jego temat. Bo co? Bo po co? Prawda? Nie. Miał ku temu swoje powody. Nie przybył do tej szkoły z własnej fanaberii. To było ultimatum.
- Umowa była prosta. - rzekł do siebie, krążąc po ulicach. Dłonie miał upchane do kieszeni. - Albo z tym skończę, albo... - pociągnął papierosa, wypuszczając następnie powietrze. Był ot już mały pet, więc wyrzucił go na ziemię. Nawet nie przygniatając. - Ona nie rozumie, że w ten sposób dbam o bezpieczeństwo siostry. I nigdy nie zrozumie. Dlatego nie dowie się, co robię...- rozejrzał się, czy nikt go nie widział. Miał na sobie szkolny mundurek, a paradując z papierosem w gębie, to trochę nie dobrze. Na szczęście uliczka była pusta. Niby miał osiemnaście lat, ale reprezentował jakiś poziom, prawda? Teoretycznie wiek zobowiązuje do przestrzegania jakiś zasad, na które człowiek godzi się (albo inaczej... jest zmuszony godzić się) w chwili urodzenia. Zmierzał w stronę szkoły. Często się szybko z niej ulatniał. Wieczorami znikał z akademika, wykonując czarne interesy. Działał sam. Na zlecenia. Potrzebował natomiast kompanii. Kogoś z kim mógłby podzielić się robotą. To jej właśnie ostatnimi czasy robiło się od cholery. Zabójstwa, pobicia, kradzieże. Tak... jasne, to wszystko łatwe, ale w międzyczasie nauka dla niepoznaki. Ledwo się wysypiał.
Właśnie dopiero teraz dotarł pod drzwi biblioteki. Kiedy to się stało? Dałby słowo, że chwilę temu jeszcze palił spokojnie fajki, po wykonanej robocie. Jakie słowo! On nigdy nie mówił prawdy. Brnął w te kłamstwa. Hipokryta. Może i był inteligentny, przystojny, wysportowany... ale charakter to miał paskudny.
- Spokój... spokój...- tego nawet nie otrzymałby w Akademiku. Nie miał obecnie żadnych powodów do zmartwień. Skręcił tuż za jakiś regałem, potem w prawo... w lewo, prosto, znowu w prawo, minął literkę F, stamtąd chwycił jakąś książkę filozoficzną o inicjałach autora F.N. Wszedł na pięterko, znowu skręcił w lewo i znalazł się w jakimś cichym zakamarku. Tutaj nie padało na niego światło, więc schronił się przed całym światem.


//ktokolwiek zechce - niech się pojawi //

3 Re: Biblioteka on Sro Paź 22, 2014 9:13 pm

Gość

avatar
Gość
Dziedziniec w tych godzinach był pusty. Z jednej strony to dobrze - nikt z uczniów nie będzie zawracał głowy. Z drugiej jakoś... nietypowo. Wiadomo, że w godzinach lekcyjnych pustki przed szkołą nikogo dziwić nie powinny ale nawet atmosfera była inna niż zazwyczaj. Freya rzadko tu bywała, zwykle po to by odwiedzić Neptuna lub trochę pozawracać mu głowę. Uczniowie SSKM nie należeli do sympatycznych. Źle się czuła w ich towarzystwie więc nie narzekała na brak ludzi dookoła.
- I need some sleep... - Ciszę podwórza rytmicznie przerywał cichy, melodyjny, dziewczęcy śpiew. Piosenka do wesołych nie należała ale ostatnimi czasy wyjątkowo wpadła jej w ucho.
Delikatny wiatr łopotał czerwonym szalikiem, którym okryła szyję. Mundurek Szkoły Artystycznej, jak zwykle idealnie wyprasowany i czysty, wisiał na chudym ciele Frey'i, przywodząc na myśl model anatomiczny, na który ktoś od niechcenia zarzucił prześcieradło. W ręce dziewczyna ściskała fioletowe, plastikowe pudełko z nieokreśloną zawartością. Wyglądało na to, że miało swoje lata.
Przystanęła na środku dziedzińca rozglądając się dookoła. Próbowała zgadnąć gdzie może być Neptun. Zawsze mogła zawołać - na pewno by wyszedł - ale nie chciała zwracać na siebie zbytniej uwagi. Rano miał raczej kiepski humor więc zapewne pragnął samotności.  Czyli dach, kibel albo biblioteka. Znając zamiłowanie brata do pogłębiania swojej wiedzy skierowała kroki ku ostatniej opcji. Miała cały dzień - jeśli go tam nie będzie to spróbuje gdzieś indziej.
Niespodziewanie poczuła na ramionach krople deszczu. Drgnęła, zaskoczona. Przecież zapowiadali słoneczną pogodę.
Sekundę potem niebo jakby pękło i ulewa opadła na dziedziniec.
- Szlag, nie mam parasola - syknęła do siebie z niezadowoleniem i biegiem dopadła drzwi budynku, z którego poprzez łącznik mogła wejść do biblioteki. Wędrując w jej stronę zostawiała na podłodze małe kałuże wody. Na szczęście nikogo po drodze nie minęła więc nikt nie wszczynał awantury o "baseny", które tworzyła. Z ulgą pchnęła drzwi i dyskretnie wsunęła się do środka. Chłód bijący z pomieszczenia sprawił, że zadrżała. Przemoczone ubranie przylgnęło do jej ciała. Zdjęła kamizelkę przerzucając ją przez ramię i pozostając w koszuli. Odruchowo poprawiła wolną ręką krawat.
- Tyberiusz? - szepnęła. Lubiła jego drugie imię, ładnie brzmiało. Trochę egzotycznie. Cisza panująca w bibliotece przytłaczała ją. W dodatku ten półmrok. Zacisnęła zęby, walcząc z lękiem, i ruszyła w kierunku regałów, które były lepiej oświetlone. Im bliżej ciemności była tym bardziej zaszczuta się czuła. Na pięterku, za którymś zakrętem, w rogu dostrzegła sylwetkę, którą po krótkiej chwili rozpoznała. Na jej twarz wstąpił radosny uśmiech. Ignorując brak światła zrobiła dwa długie susy i objęła brata za szyję. Czuła przy nim kompletne bezpieczeństwo.
- Cześć Tybuś - przywitała się słodko nieco go ochlapując deszczówką z włosów. Zrobiła krok w tył i podała mu fioletowe pudełko. - Przyniosłam ci kanapki. Jedna jest z rukolą, pomidorem, podsmażaną cebulką i goudą, druga z polędwicą z kurczaka w panierce i plastrem wędliny a trzecia z masłem orzechowym. Na kurczaka dorzuciłam trochę szczypiorku. - Przez moment myślała nad tym czy aby czegoś nie pominęła po czym bezpardonowo usiadła na kolanach chłopaka. Spojrzała ze szczerym zainteresowaniem na książkę, którą trzymał w dłoniach.
- Co ciekawego czytasz? - Przekręciła głowę, próbując odczytać tytuł.

4 Re: Biblioteka on Sro Paź 22, 2014 9:45 pm

Gość

avatar
Gość
Nie zdziwił się przybyciem swojej siostry. Wręcz przeciwnie. Promieniował, choć starał się nie okazywać emocji od razu wprost. Zawsze w tej kwestii pozostawał bez zmian. Wciąż nie mógł wybaczyć temu gnojkowi, z którym ona była. Po pierwsze... był z nią. To największy błąd. Po drugie Neptun nie zdążył go zabić, po trzecie zerwał z jego siostrą. Jak on mógł ją tak potraktować? Za bardzo nie orientował się w temacie... ale gdyby nie te same geny, on lepiej już by zajął się Freyą. No właśnie... Kwestia taka, że czasami miał wrażenie, że to mu nie przeszkadza. Że mógłby... ale nie chciał nigdy zranić jej małego serduszka. Coś takiego o czym on czasem myślał, było niedopuszczalne. Dlatego jego życie składało się tylko z obserwacji siostry i chronieniem jej. Pod każdym względem. "Odkąd rodzice umarli", to on przejął głowę ich rodziny. Dobytek stracili. Freya natomiast wychowała się w dobrobycie. Taki sami, o własnych siłach pragnął zapewnić jej czarnowłosy. Może za bardzo wmawiał to sobie? Próbując zapełnić wolny czas? Ręce, które wciąż łaknęły zbrodni? I znowu ale. Ale... ale, ale...! Przez te wszystkie problemy, starzy znajomi kręcili się na każdym kroku w okolicy rodziny Hammurabich. Chcieli zemsty. Gdyby nie to, Neptuś zwyczajnie może i poszedłby do roboty? Albo zajmował się delikatniejszą strefą przestępczą? Cokolwiek, aby nie mieszać siostry w niebezpieczeństwo. Niestety. Nie dało się. Nie potrafił oderwać się do swojej mrocznej przeszłości. Geny. Schematy przekazywane dziedzicznie. Freya nie miała pojęcia dlaczego Neptun zrobił to, co zrobił tamtej federalnej nocy. Nie pytała go o to. Nie rozmawiali o tym. On starał wyrzucić to ze swojej pamięci. Zwłaszcza, że i tak miał słabą. Zepchnął to głęboko w podświadomość. Wiedział, że nie ucieknie przed tym... że sny, koszmary powrócą. Lecz, też nie mógł pozwolić działać policji samej. Oni robili to za wolno. A zwłaszcza, że obrali nie tylko Neptuna na cel, ale i Freyę. A ona była jego słabym punktem. Dlatego nie posłuchał inspektorki. Dała mu ultimatum: Zachowa kontakt i możliwość opiekowania się Freya, pod warunkiem, że uda się na wyspę i utemperuje się. Żadnych przestępstw. Żadnej przemocy. Miał chodzić do szkoły. I tak robił. A gdy nikt nie patrzył, rozpoczynał drugie nocne życie. Często robił takie rzeczy, o które siostrzyczka by go nie podejrzewała. Wszystko po to, aby zdobyć pieniądze, wyładować swój stres, czy też zdobyć informacje na temat ich prześladowców. Koniec. O takich rzeczach już nie myślał przy dziewczynie.
-Podlizujesz się? Zrobiłaś coś? Czy po prostu próbujesz przejąć moją rolę rozpieszczania?- zareagował na kanapki. W dodatku usiadła mu na kolanach, choć ten siedział na podłodze. Miała siedemnaście lat, a potrzebowała bliskości. Rozumiał to. Nigdy nie narzekał na czułość. On ze swoją się skrywał, w obawie, że źle zinterpretuje jego intencje. -Wciąż mówisz mi Tyberiusz...- westchnął tylko, klepiąc ją delikatnie przymkniętą książką po głowie. -Nie żeby mi to przeszkadzało.- dodał, by jej nie urazić. Oparł swoją brodę na jej ramieniu, przy szyi. Dyskretnie obserwował jej twarz, skórę. Nie wyrażał przy tym żadnych emocji. Od tak, tylko się przyglądał. Potem zwrócił uwagę na kanapki. Chwycił jedną z ochotą i pożarł w ułamku sekundy. Wszystko, co zrobiła mu do jedzenia siostra, należało do najlepszych rzeczy.
-Co czytam?- rzekł z pełną buzią, po drugiej kanapce. -Różne cytaty, dylematy i poglądy Friedricha Nietzsche. - odrzekł. -Nie często widuje cię w bibliotece. Coś się stało?- spytał, nasłuchując jak krople deszczu mocno uderzają w okrągłe okno na suficie.

5 Re: Biblioteka on Czw Paź 23, 2014 11:36 am

Gość

avatar
Gość
Faktem jest, że wydarzenia z przeszłości wcale nie zniknęły żadnym magicznym sposobem z pamięci dziewczyny. Czasem nocą, gdy większość ludzi spokojnie spała, Freya rzucała się na łóżku, z boku na bok, dręczona koszmarami i przebłyskami tego, co było kiedyś. Zwykle nie dawała sobie z nimi rady ale nierzadko znajdowała sposoby żeby ukierunkować myśli na inny tor. Śpiew, gotowanie, treningi, spacery na świeżym powietrzu, czas spędzany z bratem... To wszystko sprawiało, że przestawała wspominać i po prostu cieszyła się chwilą.
Nie mogła powiedzieć, że było jej źle w związkach z tymi trzema mężczyznami (oczywiście nie na raz), którzy, chociaż przez ten krótki okres czasu, obdarzali ją uczuciem. Być może przyczyny rozstania faktycznie leżały w niej - nie lubiła zbytniej bliskości. Kiedy któryś próbował ją pocałować lub dotknąć tam, gdzie akurat nie chciała, w najdelikatniejszym przypadku robiła tylko krok w tył oznajmiając, że nie ma na to ochoty. Ponadto bywała bardzo kapryśna i wymagająca. Kto wie, może trafiła na nieodpowiednich partnerów. Kiedy o tym myślała to nie żałowała, że Neptun wie tylko o jednym z nich. Inaczej chyba znalazłby każdego i zamienił w małe kawałeczki mięsa.
Zarzuciła kamizelkę na jakieś stojące nieopodal krzesło i usiadła tak, żeby bratu było wygodniej.
- Nie przejmę twojej roli - odparła z delikatnym uśmiechem. - Jesteś w niej lepszy ode mnie.
Freya posiadała w sobie dużo ukrytych pokładów czułości ale rzadko je okazywała. Jak widać jej największa zaleta jak i wada - duma - przeszkadzała w życiu. Mimo wszystko lubiła przymilać się do Tyberiusza.
- Lubię twoje drugie imię - burknęła, nadymając policzki w udawanym obrażeniu. - Jest ładne, pasuje ci. Chociaż Neptun też jest fajne - dodała, jakby próbując naprawić poprzednie słowa.
Oparła plecy o jego tors kątem oka obserwując jak ze smakiem pałaszuje kanapki, które mu przygotowała.
- Smakują ci?- - spytała, strzepując wodę z ubrania na podłogę gdzieś obok. Tak naprawdę miała gdzieś fakt, że zostawia w tym miejscu sporo wody. To nie była jej szkoła i niewiele osób kojarzyło kim ona w ogóle jest.
- Filozofia? - Przekrzywiła lekko głowę. - To nie dla mnie - stwierdziła po chwili namysłu. Nie była głupia ale nie lubiła angażować umysłu w rzeczy bardziej skomplikowane, niż nauka do testów czy nut na zajęcia śpiewu.
- Nudziło mi się w szkole... - zaczęła, próbując odpowiedzieć na pytanie brata, ale zdała sobie sprawę, że to kiepskie kłamstwo. Poza tym przyniosła mu kanapki. Na lekcjach by ich nie zrobiła...
Z zakłopotaniem i lekkim rumieńcem, który wstąpił na jej twarz wskutek zażenowania (nie lubiła być przyłapywana na kłamaniu lub popełnianiu błędów), odwróciła głowę i spojrzała bratu w oczy.
- Potrzebowałam twojego towarzystwa, Nepu - burknęła cicho, uciekając wzrokiem gdzieś w bok. Powolnym ruchem uniosła rękaw koszuli, ukazując dużego siniaka na ramieniu. Wyglądało to jakby ktoś mocno ją chwycił i szarpał na boki. - W szkole... - zawahała się. Jeśli powie mu prawdę to będzie prawdopodobnie przyczyną brutalnego pobicia lub morderstwa. Wiedziała jak impulsywny bywał Neptun jeśli chodziło o sprawy jego siostry. - Na zajęciach muzycznych noga mi się powinęła i upadłam na brzeg ławki. Nikt nawet nie próbował mnie złapać. To trochę przykre... - Uśmiechnęła się smutno.
Prawda była nieco inna niż wersja, którą opowiedziała Freya.

6 Re: Biblioteka on Czw Paź 23, 2014 4:41 pm

Gość

avatar
Gość
-Cóż... obowiązkiem starszego brata jest być chyba lepszym nie? - mruknął z delikatnym uśmiechem, kręcąc głową.
-Bardzo i niezmiernie cieszy mnie fakt, że moje imię do mnie pasuje. - posłał jej dziwną minę, z lekka sarkastyczną i rozbawioną. Coś na zasadzie "dziękuję za tak łaskawe słowa". Siedział dalej na podłodze, oparty o ścianę. Odczuł zmieszanie oraz niezadowolenie, gdy Freya udała się na krzesło. Spuścił wzrok. -A... kanapki... tak. Idealne. - słabo wychodziły mu komplementy. W dodatku się zamyślił. Gdy odpowiedziała na jego pytanie, momentalnie lustrował ją wzrokiem. Majaczyła coś niewyraźnego, z niepewnością. Nudziło się jej? W szkole? W rzeczy samej... ona kłamać nie umiała. Neptun tak. Niestety. Najwyraźniej siostrzyczka była adoptowana, bo nikt w ich domu nie miał czystego konta.
-Mojego towarzystwa. - powtórzył, otwierając książkę tam gdzie skończył. Miał podzielną uwagę. Czytał co drugie słowo, próbując ukryć kolejne zmieszanie. Ale był też spostrzegawczy. Wiedział kiedy źle się czuła. Kiedy wydarzyło się coś złego. Nie odrzekł nic na temat tego siniaka. Podniósł się, odkładając książkę na podłogę. Stał nad nią, wpatrując się z milczeniem. Westchnął. Oznaczało to dobrą reakcję. Dobrą dla Freyi. Nie miał zamiaru jej dziś pouczać. Prawdopodobnie nikogo też nie zabije. Gdyby zareagował bardziej impulsywnie... oj... oj.
-Nie masz tam jeszcze żadnych przyjaciół? - przejął się, kucając przed nią, i trzymając za dłoń. Nie odrywał od niej wzroku. Martwił się. Była sama. Co prawda byli we dwoje, ale to nie to samo. Powinna biegać na zakupach z rówieśniczkami, plotkować, korzystać z życia, zabawiać się... STOP. Neptunie, opamiętaj się! Żadnego zabawiania. Żadnych facetów. Wszystko tak, prócz tego. To byłoby jasne, że nie zniósłby innego mężczyzny w życiu Freyi, choć on robił o wiele gorsze rzeczy, jak to było wspomniane. Sex za pieniądze? Myśleliście, że tego nie robił? W końcu ma boskie ciało, a każda kobieta dałaby grubą forsę, aby się z nim przespać. Znaleźć w jego ramionach. On natomiast traktował każdą tak samo. Przedmiotowo. Jak klientkę i tyle. Nie miał z żadną kobietą relacji. Wstyd się przyznać, ale przyjaciół też nie. -Nie idzie ci zaaklimatyzowanie, co? - wstał, łapiąc się za głowę. Poczochrał swoje włosy, stając tyłem. -Kurwa... wiedziałem. - mruknął ni stąd ni z ową. -Ta cała szkoła to zły pomysł. - zirytował się. Sądził, że gdy Freya zacznie uczęszczać do tej szkoły, pozna jakiś ludzi. Odetnie się od przeszłości. Zacznie żyć... na nowo.

7 Re: Biblioteka on Pią Paź 24, 2014 11:54 am

Gość

avatar
Gość
Kłamstwa faktycznie nie wychodziły jej najlepiej. W sumie to kiedy miała się ich nauczyć? Gdy coś nie szło po jej myśli to po prostu o tym mówiła. Nie należała do osób, które idą po przysłowiowych trupach do celu. W swojej rodzinie faktycznie była odmieńcem.
- To prawda - stwierdziła. Zwykle właśnie on ją bronił i sprawiał, że nigdy niczego jej nie brakowało.
Słysząc pytanie Neptuna opuściła głowę, wbijając wzrok w podłogę. Próbowała znaleźć towarzystwo, była miła, pomocna, ale w jej klasie powoli powstawały grupki "przyjaciół" (czyli ludzi równie wrednych lub o tych samych poglądach), zwłaszcza znajomych z wcześniejszych lat.
- Jeszcze nie mam - burknęła, czując, że w jakiś sposób brata zawiodła. Miał swoje problemy, nie chciała być kolejnym. Ścisnęła jego dłonie, wbijając w Tyberiusza zdeterminowane spojrzenie zielonych oczu. One były jedynym elementem jej ciała, który w sobie lubiła.
- Ale znajdę, nie martw się! - Zacisnęła mocno usta. - Nie będę dla ciebie problemem - dodała, również wstając. Założyła na ramiona wilgotną kamizelkę i odrzuciła włosy na plecy.
Mimo wszystko lubiła swoją szkołę. Zajęcia były ciekawe, mogła śpiewać, co sprawiało jej dużo przyjemności, i, przede wszystkim, miała okazję poznać nowych ludzi, także z mocami tak jak ona.
- Będę się zbierać, zaraz mam kolejną lekcję - oznajmiła, tym samym zmieniając temat. - Cieszę się, że kanapki ci smakowały - dodała z radosnym uśmiechem. Przytuliła go mocno. - Potem cię jeszcze złapię - obiecała, wybiegając z biblioteki.
Było zbyt ciemno żeby spokojnie wyjść.
- Kocham cię, Nepu! - krzyknęła jeszcze na odchodnym.

[z/t]

8 Re: Biblioteka on Pią Paź 24, 2014 12:27 pm

Gość

avatar
Gość
Neptun odprowadził ją tylko wzrokiem, potem wodził nim po półkach. Postanowił zostać tu jeszcze jakiś czas. Pomyśleć, przemyśleć, rozważyć zasadniczo wszystko, co budziło w nim nieprzyjemne wątpliwości. Czy jakiekolwiek wątpliwości bywają przyjemne...? Przeczesał swoje włosy do tyłu, otwierając usta i robiąc wielki wdech. Stał chwilę, dalej krążąc przy jednym temacie. Mianowicie takim, że martwił się o siostrę. Podszedł jeszcze do miejsca, w którym zostawił książkę, a następnie podniósł ją, otrzepując ni to z kurzu, ale dla zasady. Książki się szanuje. Teoretycznie obchodzić się z nimi powinno jak z kobietami, ale... książka wysłucha, książka nie marudzi, wykonuje polecenia. Ba! I to jak! Bardziej niż wierny pies. Wydasz jej komendę "leż na biurku" a ona ani drgnie. Przezabawne. Ale prawdziwe. Nie trzeba nic więcej do niej dokupywać, no chyba że okładkę na rogi. Mniej problemu niż z kobietą.
-Chyba szatan stworzył płeć żeńską.- nie dość, że nie rozumiał niewiast, a nie było to dziwne, skoro był facetem, to jeszcze jego siostra wywoływała w nim dziwne uczucie. Może grała na litość? "Nie bój się bracie, nic mi się nie dzieje"... ta... -A gdy jest sama pewnie myśli "czemu ten dupek mi nie pomoże?"- choć kochał swoją siostrę, wciąż patrzył na nią jako obiekt swojego zwyrodniałego pożądania, to jednak odpychała go myśl, że Freya to typowa kobieta, z jaką ciężko jest się porozumieć.
-Nierealne. - rzekł do siebie, i wreszcie udał do wyjścia. Lekturę czytał już jakiś czas wcześniej, wypożyczając ją. Postanowił się na niej skupić. Przeanalizować. Doprowadzić do jakiś podsumować. Porównać. Opuścił pomieszczenie, zastanawiając się jeszcze nad inną rzeczą. Czemu Freya tak łatwo mówiła mu o kochaniu? Skoro on nawet nie potrafił wydusić z siebie tych słów przez całe swoje życie. Nawet do matki.

z/t

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach