Aye



You are not connected. Please login or register

Aye » Another Day » Kärdla » Centrum Miasta » Centralny Szpital dla Esperów

Centralny Szpital dla Esperów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Centralny Szpital dla Esperów on Czw Paź 23, 2014 5:24 pm

Gość

avatar
Gość
Wieżowiec średnich rozmiarów na obrzeżach centrum otoczony wysokim ogrodzeniem. Już na pierwszy rzut oka widać, że obiekt jest bardzo dobrze chroniony. Gdzieniegdzie przechodzą się mężczyźni w mundurach noszący przy pasie kabury z pistoletami i tonfami. Dla posiadaczy samochodów przygotowano płatny, dość kosztowny parking, który i tak jest niejednokrotnie zapełniony po brzegi.
W środku czeka sporej wielkości recepcja z wieloma stanowiskami i ławeczkami dla oczekujących. Korytarze i sale są utrzymane w nienagannej czystości. Dołożono wszelkich starań, aby dostosować ten szpital dla potrzeb esprów, ale w razie potrzeby może też przyjmować normalnych ludzi.


***

Gabinet Kaguyi znajduje się 12. piętrze szpitala. Ściany pomalowano na biało, a wokół panuje idealny ład (jeśli pominąć kubek z wiecznie niedokończoną kawą). Przy biurku stoją dwa krzesła. Doktor Hattori ma do swojej dyspozycji komputer oraz drukarkę, jeżeli komuś trzeba wydrukować zaświadczenie, skierowanie, albo listę leków (tak, recepty pisane hieroglifami należą już do przeszłości). Komputer  Obok, dosłownie w zasięgu ręki, wisi apteczka "na wszelki wypadek", chociaż istnieje znikome prawdopodobieństwo, aby zasłabł u niej pacjent.
Dalej, w głębi pomieszczenia znajduje się ogromnej wielkości machina nosząca dumną nazwę fMRI (funkcjonalny magnetyczny rezonans jądrowy), która jest obsługiwana przez nikogo innego, jak Kaguyę. Ten model fMRI zawiera bardzo świeży wynalazek - specjalny panel wyłożony stopem złota i tytanu, który służy do odczytywania mocy badanego, a także jej poziomu, kiedy przykłada do niego dłoń.

2 Re: Centralny Szpital dla Esperów on Czw Paź 23, 2014 5:49 pm

Gość

avatar
Gość
Była dziesiąta rano, słoneczko jeszcze dopiekało przez okno wychodzące na wschód. Tymczasem jeszcze młoda pani doktor ziewnęła przeciągle, po czym duszkiem opróżniła połowę kubka czarnej cieczy kofeinowej. Nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać, kiedy widzi się, jak człowiek, który dba o cudze zdrowie, nie potrafi zadbać o własne.
Zerknęła jeszcze raz na najnowszy artykuł zamieszczony na portalu poświęconym lekarzom zajmującym się esperami. Będzie musiała go jeszcze raz przeczytać. Nocne lektury nie zapadają dobrze w pamięć. Podłączyła fMRI do zasilania, po czym klapnęła na swoim krześle. Miała na sobie biały kitel, a pod nim błękitną koszulę. Do tego dochodziła czarna spódniczka, ale przecież nikt tu nie przychodzi, żeby się gapić na jej odsłonięte nogi... chyba. Dzisiaj zapomniała się uczesać, dlatego jej czupryna była jeszcze bardziej niesforna, niż zwykle. Zdała sobie sprawę z tego, że właśnie ktoś wchodzi. Odruchowo przybrała teatralny, zapraszający uśmiech. Z czym tym razem przychodzi pacjent?

3 Re: Centralny Szpital dla Esperów on Czw Paź 23, 2014 6:25 pm

Gość

avatar
Gość
Było niewiele rzeczy, które Laurenza w jakiś sposób przerażały. Wśród nich znajdowała się miedzy innymi służba zdrowia, której szczerze nie cierpiał i raczej unikał, jak tylko mógł. Starał się przez to dbać o swoje zdrowie po domowemu, lecząc się z kaszelku i gorączki jakimiś ibupromami czy innymi proszkami, które można było dostać bez recepty. Niestety bywały takie momenty, gdy po prostu nie mógł czegoś zignorować i nadchodziła ta wiekopomna chwila, gdy swoje kroki kierował ku oprawcom w białych fartuchach.
Idąc przez korytarz dosłownie czuł, jak jego nogi zamieniają się w masę galareto podobną. Zdecydowanie wolałby siedzieć sobie teraz w warsztacie i bawić się swoimi zabawkami, a nie czekać na skazanie. Przy recepcji czy czymś takim (o dziwo pani tam była bardzo miła) oddelegowali go do jakiegoś neurologa.
Uczucie obcości pogarszał fakt, że był w szpitalu dla Esperów samemu będąc człowiekiem… no zwyczajnym powiedzmy. Nie rzucał ognistymi kulami, więc chyba tak można go określić z punktu widzenia lekarzy, którzy się tutaj znajdowali.
Niemniej jednak, zostawiając wszystkie dywagacje w tyle, Laurenzowi udało się dotrzeć do gabinetu tego kogoś tam. Nie zobaczył przed drzwiami nikogo innego, pani na dole mu powiedziała, że chyba nie ma kolejki. Nie pamiętał, nie słuchał. Zamiast dalej rozwodzić się, co zrobić, wyciągnął zdrową rękę i zapukał spokojnie dwa razy w drzwi gabinetu.

4 Re: Centralny Szpital dla Esperów on Czw Paź 23, 2014 6:37 pm

Gość

avatar
Gość
Zerknęła kątem oka na ekran, na którym pokazał się "profil" pacjenta z jego dołączonym skierowaniem. Mężczyzna? Dorosły? Zwykły śmiertelnik? Do tego z dziwnym imieniem i nazwiskiem. Jak się to do cholery czyta? Niestety nie zdążyła tego przemyśleć, bo już usłyszała pukanie.
- Proszę - powiedziała dostatecznie głośno, aby osoba po drugiej stronie drzwi doskonale ją usłyszała. Raz na jakiś czas przyjmowano tutaj również zwyczajnych ludzi. Miała odpowiednie do tego wykształcenie i nie sprawiało to problemu. Ale na pewno nie sprawiało jej stosownej przyjemności. Zdążyła tylko przeczesać włosy, zanim odezwała się do wchodzącego mężczyzny - Pan Lołrenc Bołtel, tak? - nie uczyła się niemieckiego. Fakt, nieraz już spotykała się z obco brzmiącymi imionami i jakoś sobie z tym radziła. Lepiej, albo gorzej. Ale nigdy nie było perfekcyjnie. Spojrzała szybko w monitor, aby wyłowić informację o problemie dokuczającym Niemcowi.

5 Re: Centralny Szpital dla Esperów on Czw Paź 23, 2014 6:59 pm

Gość

avatar
Gość
Pociągnął za klamkę otwierając przed sobą drzwi do piekła. Co dziwne, nie spotkał tam żadnych panów z Różkami, kopytkami ani widełkami (jak już zdrabniamy, to po całości). Na krześle przy biurku siedziała jakaś kobieta. Chyba Azjatka, patrząc po rysach, choć głowy by swojej nie oddał. Spotkania obcych kultur nadal były dla niego pewnym szokiem. Powinien się przyzwyczaić po kilku latach spędzonych na wyspie, ale jakaś niemiecka upartość co do swoich przekonań nadal w nim siedziała.
Wymruczał pod nosem coś, co mogłoby brzmieć jak „dzień dobry”, jeżeli ktoś miał słuch absolutny. Nie ufał lekarzom, nawet jak byli pięknymi kobietami. Właściwie to nie ufał im jeszcze bardziej. Płeć piękna była jeszcze bardziej nieprzewidywalna.
Na dźwięk swojego imienia zareagował dość… oschło. Jakiś mięsień na twarzy drgnął minimalnie, gdy czarnowłosa kaleczyła jego rodzimy język. Oczywiście, nie wszyscy musieli płynnie mówić po niemiecku, ale to przekształcenie zabolało go bardzo w głębi jego pedantycznego serca. Mógłby nawet dostać przez to zawału.
Po cóż mógł tu przyjść? Ot bolała go ręka. Ta lewa, przeklęta ręką bolała go na tyle, że nie mógł spać. Ale to było znośne, bo na ból to on mógł być odporny. Bardziej martwiło go to, że nie mógł w dłoni utrzymać niektórych przedmiotów, zwłaszcza tych ciężkich.
Mówić chyba nie musiał, co mu było, skoro tutaj wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą. Szczególnie ci podejrzani lekarze z całym twoim życiorysem pod nosem.

6 Re: Centralny Szpital dla Esperów on Czw Paź 23, 2014 7:24 pm

Gość

avatar
Gość
Zerknęła na mężczyznę z wyćwiczonym, lekkim uśmiechem. Jej pacjent był strasznie mrukliwy i nieskory do rozmów. Może to i lepiej? Zrobi co trzeba i będzie miała święty spokój. Zmarszczyła brwi, analizując dogłębnie skierowanie, które otrzymała. Problemy z ręką? Zdarza się i tak. Nieważne z kim miała do czynienia, miała pomagać.
- Proszę zdjąć buty i się położyć - wskazała straszliwe fMRI, które czaiło się za nią. Było tam coś w rodzaju stołu, na którym istotnie ludzie powinni się kłaść - To bezinwazyjne badanie, więc nie trzeba się czegokolwiek obawiać - dodała jeszcze, łącząc swój komputer z potężnym narzędziem. Kiedy już to zrobiła, zaczęła pobieżnie przeglądać profil Niemca. Jako, że była połączona z ogólną siecią, w lewym górnym rogu był napis "Eden". Już dawno przestała zwracać na to uwagę, mimo że dalej ją intrygowała ta tajemnicza nazwa.
Westchnęła, kiedy przyjrzała się detalom. Problemy z lewą ręką miały naturę wrodzoną, a teraz najwyraźniej coś się pogorszyło. Ale dodatkowe badania jeszcze nikomu nie zaszkodziły.

7 Re: Centralny Szpital dla Esperów on Pią Paź 24, 2014 6:16 pm

Gość

avatar
Gość
Zdjąć buty? Przecież bolała go ręka, więc totalnie nie rozumiał, czemu musiał ściągać najniżej położoną część ubrania. Lekarze zawsze byli dziwni. Nigdy nie mogli iść po najmniejszej linii oporu. Zawsze trzeba było wszystko zrobić w sposób nienormalny dla takiego przeciętnego (haha!) człowieka jak Laurenz. Zrozumiałby, jakby kazano mu ściągać koszulę- nie raz już w końcu to robił (u lekarza, wy zboczeńcy). Niemniej blondyn nie był typem człowieka, który jakkolwiek narzeka, a przynajmniej głośno. W głowie mógł sobie psioczyć, ile chciał, ale z ust żaden dźwięk nie wyszedł. To nie znaczy, że nie było widać, iż zadowolony z obrotu sytuacji nie jest.
Wizja bezinwazyjnej maszynki też wcale mu się nie podobała. Głupi nie był, a przynajmniej w sprawie tych wszystkich technologii. Wiedział, że nie istnieje jeszcze nic, co nie wywiera wpływu na ciało. Faktycznie, mógł tego nie widzieć, ale wifi też się nie widzi, a jest, prawda?
Wracając jednak do rzeczywistości i opuszczając sferę rozmyślań- Laurenz ściągnął te cholerne buty (męcząc się wcześniej ze sznurówkami, które chciały ogłosić dzisiaj strajk), po czym połozył się na wskazanym miejscu.

8 Re: Centralny Szpital dla Esperów on Pią Paź 24, 2014 6:40 pm

Gość

avatar
Gość
No jakieś normy musiały być. Przecież nie będzie nikt z buciorami właził na jej piękny, funkcjonalny magnetyczny rezonans jądrowy. W końcu to kosztowało fortunę, chociaż i tak całe to miasto opływało bogactwem. No dobrze, spora część. A ona nie dała za tą maszynę ani grosza.
FMRI miało to do siebie, że nie wymagało od badanego ściągania koszulki. Również doceniano to urządzenie ze względu na brak wydzielanego promieniowania jonizującego w przeciwieństwie do takiego wifi. Oczywiście większość pacjentów o tym nie wiedziała, a ona nie czuła potrzeby uświadamiania ich. Chyba, że któryś bardzo narzekał, to wklepywała "fMRI" w Wikipedii i pokazywała pacjentowi myszką "brak promieniowania jonizującego". To rozwiązywało większość problemów, zaś ona nie musiała się wdawać w bezsensowną polemikę na temat szkodliwości wszelkich urządzeń oraz lekarzy.
Kiedy już jej szalenie nieciekawy pacjent łaskawie się położył, stół został wciągnięty "wgłąb" urządzenia, co znaczyło tyle, że głowa pacjenta znalazła się w rurze, która wcale nie była ciasna i generalnie nie powinna powodować dyskomfortu - Proszę wykonywać polecenia urządzenia. Nic wymagającego - powiedziała, włączając standardową aplikację z pakietem pytań, a także program do obrazowania tego, co ją pociągało najbardziej - mózgu. Tymczasem Laurenz słyszał w pewnych odstępach czasu następujące polecenia:
- Zamrugaj trzykrotnie.
- Otwórz i zamknij usta.
- Rusz palcem prawej ręki.
- Rusz palcem lewej ręki.
- Zegnij palec u prawej nogi.
- Zegnij palec u lewej nogi.
- Weź duży wdech.
- Wypuść powietrze z płuc.

Brakowało tylko wzmianki o jedzeniu parówki uszami...

9 Re: Centralny Szpital dla Esperów on Sob Paź 25, 2014 11:48 am

Gość

avatar
Gość
Wszystko stało się jasne, gdy wciągnęło go do środka. nie był typem klaustrofobicznym, ale jak każdy normalny człowiek, nie czuł się dobrze z takim dość marnym metrażu. Być może innym się to podobało, ale on nie przepadał za takimi sceneriami. Powodowały niemały dyskomfort. Jednak czego innego mógłby się spodziewać po wizycie u rzeź-- lekarza.
Zamrugał trzykrotnie, lekko ospale. Gdy otworzył usta, prawie ziewnął. Odruchowo, chciał jadaczkę zatkać ręką, ale dłoń (ta prawa) zatrzymała się w połowie drogi i wróciła na swoje miejsce. Zamiast tego zastukał palcem wskazującym nerwowo o "łóżko". Potem to samo uczynił z palcem lewej ręki, choć ktoś bardziej spostrzegawczy, dostrzegłby, że robi to wolniej i z pewnym trudem. Zaczynało go to lekko irytować. Raczej nic nowego nie odkryją w jego przypadku. Posłusznie wykonał resztę poleceń, już bez żadnych problemów.

10 Re: Centralny Szpital dla Esperów on Sob Paź 25, 2014 3:24 pm

Gość

avatar
Gość
Z pewnym znużeniem spoglądała na wyniki pojawiające się na ekranie. Dopiero, kiedy ruszył lewą ręką, odnotowała o pewnych trudnościach. Kiedy Niemiec już wyjeżdżał z machiny, ona wklepywała do sieci szpitalnej wyniki badania. Wydrukowała trzy kopie - jedną dla niej, drugą dla pana Beutela, trzecią do archiwum. Na wszelki wypadek dalej istniały wytyczne, aby zachowywać większość danych w formie nie tylko elektronicznej - Może pan wstać - powiedziała, od razu wskazując krzesło naprzeciwko niej - Istnieją rzeczywiste trudności z pańską lewą ręką, a porównując to do wcześniejszych wyników - zerknęła na tabelkę w Excelu - stan się pogarsza, chociaż nie powinien. Czy realizuje pan zalecenia, aby się nie przeciążać? - tak naprawdę mogła go odprawić z papierkiem i mieć święty spokój. Ale każdy pacjent zasługuje na minimum zainteresowania oraz troski. Lekko się skrzywiła, kiedy kosmyk przysłonił jej oko, co natychmiast poprawiła. Był to chyba najbardziej ekspresyjny gest z jej strony w czasie całego badania.

11 Re: Centralny Szpital dla Esperów on Sob Paź 25, 2014 10:04 pm

Gość

avatar
Gość
Jego wyjechanie z pewnością byłoby o wiele bardziej ciekawsze, gdyby towarzyszyły temu jakieś dźwięki. Bip bip lub coś w tym stylu. Byłoby bardziej klimatycznie, choć samemu Laurenzowi na klimacie nie zależało. Zamiast dalej marudzić w myślach, podniósł się, podbierając się przy tym łokciem. Czuł się przez pobyt w maszynce nieco zdezorientowany. Rozejrzał się zatem znowu po pomieszczeniu, jakby przypominając sobie jego wygląd i porównując go z tym, co zapamiętał. Nadal znajdował się w tym samym miejscu. Taki mały plusik.
Pytanie, jakie mu pani rze- doktor zadała było nieco uciążliwe. Niby w normalnych sytuacjach jakoś próbował ograniczać swój wysiłek, ale z drugiej strony jakoś na życie trzeba zarabiać, a on niestety nie miał jakiś innych opcji. Zmrużył lekko oczy, marszcząc przy tym brwi.

- … możliwe- odpowiedział wymijająco. Nie przyszedł tutaj w końcu, by się nasłuchać, jak to źle skończy za kilka lat, a po jakieś coś, co złagodzi ból.

12 Re: Centralny Szpital dla Esperów on Sob Paź 25, 2014 10:24 pm

Gość

avatar
Gość
Westchnęła na samą myśl o kolejnym pacjencie z serii "chcę być zdrowy, ale mam zalecenia lekarzy gdzieś". Tacy delikwenci zdarzali się raz na dwa dni i Kaguya zdążyła do tego przywyknąć.
- To jest pańska kopia wyników. Jakby coś gdzieś zaginęło, będzie miał pan własną tak na wszelki wypadek - podsunęła mu kartkę, na której wydrukowano skrócone nazwy różnych wskaźników razem z wartościami liczbowymi, o których zwykli śmiertelnicy nie mogli mieć zielonego pojęcia. Dwie pozostałe kopie włożyła do papierowych kopert, na których maznęła długopisem typowe bazgroły. Jedną taką kopertę włożyła do jednej z kilku szuflad w miejscu zarezerwowanym dla nazwisk na literkę "B" - porządek przede wszystkim - Niestety jeżeli sytuacja dalej się będzie pogarszać, może pana czekać kilka operacji. Ich liczba będzie zależała od powstałych szkód. W wyjątkowo krytycznym przypadku może dochodzić do amputacji, ale do tego potrzebne są znaczące zaniedbania, które ciężko mi sobie wyobrazić - kontynuowała swoją mowę siadając na krześle - A martwi mnie pan z tego powodu, że mogą mnie przydzielić do pańskiej operacji. A to już nie jest takie proste jak odczytywanie wyników i bezproduktywne ględzenie - uśmiechnęła się szeroko - Wyniki powinny dotrzeć do lekarza, który wypisał panu skierowanie do mnie. Jest pan wolny.

13 Re: Centralny Szpital dla Esperów on Nie Paź 26, 2014 5:56 pm

Gość

avatar
Gość
Popatrzył się na kartkę. Liczby i literki tańczyły przed nimi w jakimś nieznanym tańcu. Chciałoby się rzec- czarna magia. Jakieś tam podstawy funkcjonowania organizmu znał, ale to było zdecydowanie za dużo, jak na jego głowę.
Operacje brzmiały nieco przerażająco. Podobno człowiek był jak maszyna, a jak maszyna się popsuje to trzeba ją naprawić. Ufał sobie, innym nie do końca. Nieufność tą powiększyła jeszcze wypowiedź pani rze- doktor, że nie wszystko jest takie łatwe jak odczytywanie z kartki.
Skutkami straszyli go już nie raz, a jednak nadal działał poprawnie. Poza tym jednym razem nie zdarzały mu się żadne inne problemy, więc lekko powiedziawszy olał grożenie palcem. Pokiwał kilka razy głową na znak, że rozumie, co się do niego mówi, ale na przejętego za bardzo nie wyglądał, bo zamiast zadręczać się ponurą wizją przyszłości, wolał założyć z powrotem buty, wstać, podziękować, pożegnać się i wyjść, co też z pieczołowitą kolejnością zrobił.

[z/t]

14 Re: Centralny Szpital dla Esperów on Nie Paź 26, 2014 6:44 pm

Gość

avatar
Gość
Odprowadziła stoickim wzrokiem wychodzącego pacjenta. Kiedy tylko drzwi zamknęły się za nim, odetchnęła z ulgą. Chyba trochę przesadziła z całym tym straszeniem, ale przecież jak tamten Niemiec weźmie się za siebie, to chyba wyjdzie mu to na dobre, prawda? Wydobyła z siebie ziewnięcie, po którym stwierdziła, że jeszcze się wystarczająco nie rozbudziła. Wprowadziła komputer w stan uśpienia, a następnie wstała z miejsca. Chwyciwszy kubek, wyszła z gabinetu uprzednio zamykając go na klucz, aby zdobyć kolejną porcję kawy. Na szczęście nikt nowy nie czekał na korytarzu.

[z/t]

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach